Motocyklowy Halloween

Och.. cóż za obrzydliwe amerykańskie „niby” święto, w którym się dzieciakom każe przebierać za upiory, wykrawać czachy w dyni i robić sobie jaja z pogrzebu… Nawet się zorganizowała facebookowa akcja, w ramach której obrońcy tradycji wrzucają na profile obrazki świętych żeby zaprotestować przeciwko temu neopogańskiemu chamstwu gloryfikującemu kościotrupy. I można sobie tylko narobić wrogów, jeśli się odważy przypomnieć temu wielce świętemu bractwu, że nasze rodzime Zaduszki mają swój początek w przedchrześcijańskiej tradycji palenia pochodni mających oświetlać zbłąkanym duszom drogę do nieba – stąd zaanektowany przez Kościół zwyczaj palenia nagrobnych zniczy. Ale co tam… Najciekawsze w tym jest to, że w ramach chrześcijańskiego porządku rzeczy z powodzeniem funkcjonuje pewna liczna dość grupa obywateli, która chętnie bierze udział w religijnych obrządkach (np. w liczbie kilkudziesięciu tysięcy rocznie na Jasnej Górze) i która jednocześnie ten, zgoła halloweenowy, symbol trupiej czachy eksponuje gdzie się tylko da. Ten niezwykły w naszym społeczeństwie fenomen stanowią motocykliści. Ostatnio media obiegła informacja, jak to któryś z kapłanów dopatrzył się niebezpiecznej ingerencji szatana w grafikę „Hello Kitty”. To taki japoński animek z czerwoną kokardką. Groźny, jak cholera. Bo sprowadzający dzieci na złą drogę. Ok… Jak jednak wobec tej kokardki wytłumaczyć masowo malowane na motocyklach trupie czachy, piekielne płomienie i inne atrybuty diabelskie? No właśnie… Pamiętam, jak ładnych parę lat temu wybrałem się z kumplami do Częstochowy na otwarcie motocyklowego sezonu. Była msza, fajne, motocyklowe kazanie księdza motocyklisty i zachwyt organizatorów podających info, że pod Jasną Górą zebrało się ponad trzydzieści tysięcy motocyklistów. Jeszcze przed mszą wybrałem się na spacer, celem pooglądania sobie motorków, co zawsze jest przyjemne. I tak sobie spacerując, podsłuchałem rozmowę dwóch bikerów. Jeden podziwiał chromowane mocowanie tablicy rejestracyjnej na wypasionym Vulcanie, a drugi tego pięknego motocykla był właścicielem:
– Ale za….biste śrubki – podniecał się pierwszy – skąd masz?
– Z allegro – dumnie wyprężył się drugi.
Przyjrzałem się tej wspaniałości i okazało się, że śrubki mocujące tablicę rejestracyjną miały łby w kształcie trupich czaszek. Niestety, dłużej nie mogłem się przyglądać, gdyż właśnie zaczynała się msza…

To zastanawiające jakim cudem przedstawiciele Kościoła są w stanie lekką rączką przymknąć oko na motocyklowe czachy i piekielne płonienie, a jednocześnie piętnować Harry’ego Pottera, Hello Kitty i muzykę metalową. I trzeba by być wyjątkowo naiwnym, żeby uznać, że motocykliści w zdecydowanej większości miast słuchać Metalliki, Slayera i AC/DC, oddają się uniesieniom przy dźwiękach gregoriańskich chorałów. „Bo te wasze czachy – powiedział mi kiedyś zaprzyjaźniony ksiądz – to tylko taka konwencja, taka stylistyka wynikająca z amerykańskiej motocyklowej tradycji”. Hm.. no w sumie racja… Ale czyż Halloween taką samą właśnie konwencją nie jest?

helloween motorcyle

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Motocyklowy Halloween

  1. Potf pisze:

    Jeśli chodzi o akcje na FB, to mnie ujęła akcja „Bądź hipsterem. Nie róbmy halloween, róbmy Dziady” 😉
    A w kwestii czepiania się bikerów, to przysłowiowe jest to, dlaczego ekolodzy są bardziej przeciwni futrom, niż skórzanym kurtkom 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.