Kluby motocyklowe, czyli po raz kolejny czemu mi się to nie widzi

Właśnie wczoraj jeden z motocyklowych kumpli zamieszkujący stolicę naszego pięknego („tak pięknego, że aż się płakać chce” – jak śpiewa Bukartyk) kraju zadał mi niby niewinne pytanie, czy coś bym napisał o klubach motocyklowych i Kongresie. Rozumiem intencję: „czytają twojego bloga motocykliści, więc weź tak nakreśl o co chodzi z tymi motocyklowymi klubami, żeby początkujący motocyklista mógł się pokapować po co ci goście noszą te naszywki na kamizelkach i co one oznaczają”. Hm… To ciężkie zadanie. Bo to sytuacja, w której namawiamy wegetarianina do zrecenzowania ociekającej tłuszczem kiełbasy. Jakkolwiek zaparłbym się w sobie i z dziennikarską rzetelnością poszukał jakichś super informacji o historii polskiej aktywności Motorcycle Club, ich wspaniałym zaangażowaniu w działalność charytatywną, w aktywizację i animację motocyklowych przedsięwzięć, to jakoś tak… no, jak zachwyca, jak nie zachwyca… Jestem w pełni świadomy, że po tym wpisie nawet moi znajomi z MC, z którymi wypiłem hektolitry piwa uznają, że dla opamiętania przyda mi się dydaktyczne wyklepanie michy, ale cóż za to mogę… Nie widzą mi się te reguły MC i tyle.

W tym miejscu nie ma już właściwie wyjścia – zgodnie z własnym sumieniem powinienem precyzyjnie opisać co mi nie „pasi”. No, to dobra – Artur miej świadomość roli prowokatora tych wynurzeń – nie pasi mi pewna obyczajowa reguła MC wyrażona w poniższych cytatach:

„Są także rzeczy, które powinieneś rozumieć, kiedy planujesz znaleźć się w otoczeniu klubów MC: Witając się (…) poczekaj aż to member klubu MC pierwszy poda ci rękę. Nie przerywaj rozmów, czekaj aż cię rozpoznają lub gestem daj sygnał, że chciałbyś się przedstawić. Nie obrażaj się, jeżeli na samym początku odczujesz pewien dystans lub nie podadzą ci ręki. Często memberzy klubów MC chcą dowiedzieć się o Tobie i Twoim klubie trochę więcej, zanim zaczną ci podawać rękę i rozwijać rozmowę na tematy związane z nimi samymi oraz ich klubem.”

„Jeżeli znasz memberów z danego lub innych klubów MC, nie chwal się tym, nawet jeśli jest to twój najlepszy kolega i faktycznie jesteście blisko. Nie rzucaj imion, ksyw, nazw klubów”

„Jeśli któryś z klubów MC zażąda zdjęcia kamizelki/naszywek na jego terenie, nie stawiaj oporu. Najlepszą odpowiedzią jest „No Problem” i grzecznie je zdjąć.”

„Nie dotykaj żadnej części barw membera klubu MC ani też jego kamizelki, kurtki czy innej garderoby, która jest nimi obszyta. Jest to uważane za bardzo poważne naruszenie, brak szacunku i mogłoby to spowodować agresywne zachowanie.

Powyższe reguły, wyznaczane przez kluby motocyklowe, a także wiele innych, które można znaleźć zarówno na polskich, jak i zagranicznych stronach klubów MC, FG i RC dają do myślenia i to nie tylko osobom, które odebrały edukację zahaczającą o rozumienie zasad funkcjonowania subkultur czy sekt. Ale spróbujmy je krótko podsumować – jeśli czasem spotkasz gości z klubu to najlepiej nie podchodź, nie patrz w oczy, nie dotykaj i dzielnie znieś to, że nie chcą ci podać ręki, ponieważ z ich perspektywy jesteś kimś gorszym. Musisz wciąż uważać, czy czasem nie znajdujesz się na „czyimś terenie”, a jak ci się tak przytrafi, to miej świadomość, że możesz mieć kłopoty, bo intruzów się w najlepszym przypadku rozbiera z kamizelek, a w najgorszym – rachuje im kości. Innymi słowy: w samych tylko cytatach widać, że śmierdzi to na kilometr regułami godnymi gangów, w których łaski należy się wkupić. Jak się już wkupisz, to przez okres „próbny”, w którym masz zdobyć ich zaufanie będą cię traktowali jak śmiecia, ale i tak obowiązuje cię absolutny i pokorny nakaz milczenia we wszystkim. I jest tylko jedna wskazówka w tych wspaniałych zasadach ruchów MC, pod którą akurat ja się podpisuję obiema rękami. Wskazówka ta mówi, że powinno się raczej trzymać od nich z daleka….

mc_vest

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Kluby motocyklowe, czyli po raz kolejny czemu mi się to nie widzi

  1. jtr pisze:

    „…ale i tak obowiązuje cię absolutny i pokorny zakaz milczenia we wszystkim…” Chyba miało być „nakaz”

  2. s#4c1oq pisze:

    Taaa… Tekst napisany z dużą znajomością tematu… Szkoda, że w oparciu o kilka głupawych tekstów z netu. Internet to niestety, jeden wielki śmietnik w którym najczęściej i najskuteczniej powielają się informacje delikatnie mówiąc głupie. Chyba tak jak w „niusach” – najlepiej sprzedają się sensacje, a jeszcze lepiej „sensacje”. Przytoczone „zasady” dotyczące klubów motocyklowych to oczywiście kalka z jakichś anglojęzycznych wypocin, które z rzeczywistością zbyt wiele nie mają wspólnego. Owszem, istnieje pewna „etykieta” związana z tym ruchem, ale w każdym środowisku jakaś istnieje. Są takie (mylę się..?) grupy ludzi gdzie np. trzymanie kieliszka wina nie za nóżkę i brak rozrożnienia „Szato-bla-bla” od „La-Pryt-bla-bla” z podziałem na roczniki jest „lekkim” nietaktem… Obśmiejmy też jako niezrozumiałe zupełnie ustępowanie miejsca osobom starszym, zasady podawanie ręki kobiecie czy chodzenie do filharmonii w garniturze… „Klubowanie” to po jakiś tam fragment motocyklowej kultury, zaznaczmy – dość hermetyczny – z własnymi zasadami o których dowiesz się, że tak powiem „na miejscu” a nie z internetowych wykopalisk. Tak, tak… Takie złote myśli pewnie zamieścił nawet jakiś klub na swojej stronie… Niestety, jak wszędzie i tam trafiają się pacany (i wcale nie jest tam tak trudno za to wylecieć…) a jak powiedział frajter Kania „Faktycznie, tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota”.

  3. Turbo Zbawiciel pisze:

    I własnie z takich powodów mam wyjebane na wszystkie kluby. Nie bardzo rozumiem też tekstu o „czyimś terenie” ??? Kto mi zabroni nosić na plecach co mi się podoba, np Myszkę Miki czy Kubusia Puchatka ??? To nie jest chore – to jest pojebane…..
    LwG

    • Ruda pisze:

      Hej Turbo Zbawiciel,
      Wiesz co dlatego nie przepadam za strukturą Kongresową MC i FG.
      Miałam nieprzyjemność poznać kilku „oprychów” (z góry przepraszam jeśli kogoś urażę ale to jest tylko moje zdanie) z Kongresu MC którzy jak by mogli to by mnie zlinczowali tylko przez to że mam cycki i odmienną płeć jednak znam też takich co nie interesuje ich płeć czy do jakiej struktury należysz (MC czy PRM) i witają się jak ze swoim bo dla nich jesteś bratem/siostrom z tą sama pasją i zamiłowaniem.
      Osobiście jestem za struktura PRM tam jest jedna wielka rodzina która stara się zbudować „pozytywny” wizerunek motocyklisty jednak 3/4 klubów MC nie chce takiego wizerunku i dlatego są między tymi Stowarzyszeniami spięcia.
      Choć nie tylko o to chodzi jest wiele odmiennych kwestii. Jeśli ktoś chce przystąpić do jakiegoś klubu i zależny mu na jeździe wspólnej zabawie i braterskiej pomocy nie zależnie od płci to polecam PRM 🙂 tyle z mojego punktu widzenia choć można by o tym pisać i pisać ale po co każdy musi wyrobić sobie SWOJE zdanie 🙂

    • Ruda pisze:

      A i w PRM-ie możesz mieć nawet myszkę miki na plecach 😀

  4. kawaski 900cc pisze:

    ty morze masz wyjebane ale my nie

  5. H-D pisze:

    Autor tego „tekstu” nie ma bladego pojęcia o klubach i wypisuje głupoty. To tak jak by ktoś chciał opisać smak pomarańczy ale nigdy ich nie spróbował tylko kiedyś widział na wystawie w sklepie. Chcesz coś wiedzieć o klubach? Spróbuj się dostać do któregoś. Zapracuj na to. Zdobądź zaufanie ludzi. Spędź w klubie 10-15 lat i wtedy się wypowiedz. Tylko że wtedy już nic nie będziesz chciał mówić bo dojdziesz do wniosku że skoro musisz komuś coś tłumaczyć i wyjaśniać to nie ma to sensu bo ten ktoś i tak nie zrozumie tego bo tego nie „czuje”. (nie kuma bazy). MC nie jest dla każdego i wcale nie chodzi w tym o wywyższanie się.
    Pozdro dla wszystkich bikersów.
    LWG

  6. ziom pisze:

    Proponuję bliżej poznać jakikolwiek klub MC bliżej. A prawda będzie inna.

  7. Nano pisze:

    Paru mądrali skomentowało artykuł w stylu: co ty możesz wiedzieć o bitwie pod Grunwaldem skoro nie uczestniczyłeś?
    Że niby to co pisze autor to bzdury wyssane z palca, ale nikt się nie pofatygował żeby napisać co konkretnie jest nieprawdą i jak faktycznie wyglądają te MC. A ja się autorowi wcale nie dziwię, że nie chce być częścią czegoś co już z zewnątrz trąci sekciarstwem – miał niby zmarnować parę lat żeby się „wkupić w łaski” jakiegoś klubu i dopiero wtedy go opisać od wewnątrz? Bzdura.
    Bardzo sensowny artykuł.

  8. Romin pisze:

    Coś jak fala w wojsku. Chłopcom brakuje poboru więc sami się pchają w dyby. Tak sobie zacząłem czytać o tych MC coby skumać o co w tym wszystkim chodzi; te barwy ,przody .tyły, pełne , niepełne , tereny…. No tak jak na początku imponowała mi ta przynależność ,tak po zapoznaniu się (nie tyko z powyższym artykułem) jakoś zrobiło się bardzo średnio…i gdzie ta wolność ,równość i braterstwo? Mam blisko 60 lat a motocyklem jeżdżę od 16 roku życia .Teraz z żoną (ona ma swój oczywiście) i w takim wypadku jest istotą niższego rzędu („Najpierw maszyna ,potem dziewczyna”) .Chociaż może się zastanowię i wymienię tego wiernego towarzysza moich wypadów na kamizelkę z naszywkami i towarzystwo prawdziwych mężczyzn .Eee…chyba odpuszczę …

  9. Nomad pisze:

    Lubię Misiaczków z MC są tacy dumni w grupie. Potrafią w 10 rozebrać jednego kolesia z kamizelki bo im się nie podoba to co ma na niej naszyte. Znaczą teren jak Burek mojej babci podwórko i grożą jak Kawasaki 900CC. Dlaczego tak jest, że jak jeden z drugim założy barwy na plecy to im testosteron wali po łbach. Ludzie moto jest po to, żeby uczyć wolności i tolerancji. Ktoś ma kamizelkę z barwami klubu ja to szanuję ale jak ktoś ma „LONE WOLF” NO MC to niech klubowicze to też uszanują. Każdy ma prawo do swojej filozofii jazdy więc prośba do normalnych członków MC, którym testosteron nie wali po głowach pohamujcie mniejszość, która zachowuje się jak banda debili, bo pamiętajcie każda akcja powoduje kontr akcję i nie jest to groźba tylko stwierdzenie faktu. A tak naprawdę to wszyscy chcemy jeździć jedni z filozofią inni bez, jedni z barwami inni z LONE WOLF, a jeszcze inni w ogóle bez kamizelek i co mamy się o to pozabijać? Tylko po co? Ja się chętnie napije piwa ze wszystkimi i pogadam o sprzętach mając „wyjebane” na to kto i co ma na plecach a jak ktoś nie chce gadać ze mną to cóż to wolny kraj może pogadać z innymi ja się nie obrażę.
    Pozdrawiam wszystkich i tych z MC i tych niezrzeszonych do miłego zobaczenia w trasie i poza nią (np. na piwie po trasce).

  10. Nomad 1500 pisze:

    Zgadzam się 110 % z Nomadem Kto mi zabroni nosić kamizelkę , i coś tam na plecach . Wolny kraj wolne obyczaje. A Ci Fanatycy MC niech dadzą sobie coś na wstrzymanie bo im żyłki popękają. Witam się z każdym kto chce się ze mną przywitać , nie chcecie wasz problem. Dla mnie każdy na motocyklu (nie ważne jakim ) jest gościem , i niech tak pozostanie. A jeżeli kiedykolwiek jakiś czubek z MC będzie chciał wyciąć mi kamizelkę to ostrzegam potraktuję to jako napaść i użyję wszelkich dostępnych mi środków ( a mam co ) aby tego nie zrobił. Pozdrawiam wszystkich bikersów bez względu na przynależność.

  11. Marian pisze:

    Temat juz troche jest na tapecie.
    Słowo w temacie.
    Jak jestes facetem ktory motocyklem jeździ aby zaszpanować w środowisku to nigdy nie zrozumiesz klubów MC. Jezdzij i baw sie dobrze, a na kurtkę to sobie naszyj myszkę miki jak chcesz nikt ci nie bedzie wrogiem.
    Od nas klubowiczów MC trzymaj sie z daleka. U nas za głupie słowo możesz sie nadziać na natychmiastowa odpowiedz która nie bedzie słowna. Nas ty nie obchodzisz wiec po co nas zaczepiać.
    Kluby PRM to sa ludzie twojego pokroju i tam jak bedziesz miał potrzebę szpanować w kamizelce wraz z dziewczyna ( tam tez twoja dziewczyna dostanie kamizelkę ) to śmiało, ale nas klubowiczów MC omijaj szerokim łukiem. Z toba nie chcemy miec nic do czynienia.
    Zrozumcie wszyscy motocykliści nie będący w klubach MC. My was wszystkich mamy daleko w dupie. Nic nas nie obchodzicie.
    Klub MC szczególnie 1% jest tylko dla wybranych i 99% z Was nigdy tak sie nie dostanie!
    Wyobraź sobie weekendowy kierowco posiadaczu motoru, ile ja musiałem przejęć w klubie aby do mnie mówiono Bracie. Czy ty w życiu masz obcych ludzi którzy nigdy cie nie zostawia? Ktorzy przyjadą setki a czasami tysiące kilometrów aby pomścić ciebie lub twój honor ??
    Nie będąc w klubie nie zrozumiesz z kad ten fanatyzm i oddanie.
    Ja jak czujesz ze jestes tym 1 wybranym % to staraj sie…

    • fuckers pisze:

      …ja prdle…moto dżihad!

    • Tytus pisze:

      O kurf rozwaliły mnie te setki albo i tysiące kilometrów ….szacun grube jazdy

    • Wawiak pisze:

      A ja, Marianie, mam daleko w dupie takich motocyklistów jak Ty i omijam ich szerokim łukiem.
      Nie chcę mieć z Tobą i tobie podobnym nic do czynienia. 😛

    • Iksde pisze:

      „Mam was w dupie” powiedz nam to na zlocie ktory organizujecie gdzie za wjazd kasujecie 100zl. Gdyby nie ludzie ktorzy nie sa w MC h*j byscie mieli przyjechali by wasi „bracia” i w 10 se posiedzicie, poprzytulacie.

  12. Knuto pisze:

    Drogi Marianie, tak to niestety jest, że jak ktoś nie potrafi myśleć za siebie potrzebuje ludzi, którzy Nim pokierują. Wykazałeś się słabą znajomością swej ojczystej mowy i piszesz w tonie jak kilku powyżej. Przeskoczyłeś te szczebelki kariery w pocie czoła i teraz szpanujesz przynależnością do wielkiej braci, najpierw byłeś śmieciem by teraz innymi pomiatać ale spokojnie za jakiś czas jak przetrwają pomiatanie też łaskawie będziesz im mówi per „bracie”… Co do szpanowania w środowisku to większość szpanerów jeździ nowymi plastikami lub chopperami/crusierami, szczególnie Ci z HOC a to też klub. Co do trzymania się z daleka od MC to bardzo się mylisz, nie tylko bywam blisko ale wręcz jestem potrzebny, tylko że to kluby które z kongresem dały sobie spokój. Każdy rozumie, że ktoś może mieć odmienne poglądy i szanuje to choć z tego co widzę to i wśród tych klubów ktoś próbuje forsować swoje interesy, zapewne doprowadzi to do kolejnego przewrotu… I tak bywałem na spotkaniach gdzie Pewnie jeszcze Ciebie nie wpuścili… Co do PRM to się nie wypowiem, robią co chcą, każdy ma wybór. I nie jestem weekendowym kierowcą, ale jakie to ma znaczenie… Czy mam obcych ludzi którzy mnie nie zostawią? Chyba nie, po prostu dla mnie to nie są obcy…
    A fanatyzm to ceni się wśród wyznawców, jak jesteś owieczką to wyznawaj, ja wolę mierzyć trochę wyżej.
    Do zobaczenia na drodze i szerokości.

  13. robert_p pisze:

    Jeżdżę na motocyklu bo to kocham. Spotykam się z ludzmi którzy dzielą podobną pasję, są tolerancyjni i nie drażni ich inny wygląd odmienne wyznanie, orientacja czy poglądy polityczne. W śród moich znajomych czuję się wolny i nie skrępowany zasadami które pokazują że ktoś jest lepszy, ważniejszy ! Wolność, swoboda, niezależność i przyjaźń bez regulaminu – tego wszystkim życzę.

  14. mirek pisze:

    Witam. Fajne komentarze fanatykow i tych ktorzy maja to (wyjebane) .Jestem na etapie wkrecenia sie do takiego klubu zapytacie po co?. Zamarzylem jezdzic w grupie dzielic sie swoja pasia wypic piwo z kolegami itp ale czym wiecej sie dowiaduje o klubach motocyklowych tym bardziej bywam na przemysleniach niz w rzeczywistosci. Panie Panowie w kamizelce czy bez ja zawsze bede sie wital bo najwazniejsze jest szacunek i godnosc drugiego czlowieka a nie wymyslone zasady klubowe Szerokosci zycze

  15. Darko pisze:

    Witam wszystkich . Jeżdżę sam jestem weekendowym motocyklistą , i jak widać według niektórych jestem gorszy ? Ciekawe sprawy porusza tu nie napiszę „kolega” tylko człowiek który zachowuje się jakby właśnie rozgrywała się święta wojna między najlepszymi z napisami na kamizelkach , a pseudo motocyklistami , bo za takich uważa weekendowych . Jak pisze nie zauważa takich jak ja na motorze bez kamizelki ? Mam nadzieję, że ta wybiórczość w patrzeniu nie zasłoni mu widoku nadjeżdżającej ciężarówki.
    Szanowni Koledzy jeżdżący na motorach w kamizelkach czy bez. Jeździłem motorem kiedy w Polsce nie było widać jeszcze klubów. Zrozumiałbym Waszą niechęć do tępaków bez znajomości przepisów RD jeżdżących skuterkami , lub pijanych rowerzystów ,ale zastanówcie się jak w niektórych wypowiedziach traktujecie tych motocyklistów którzy nie noszą kamizelek. jak Wam się wydaje czy są gorsi od Was tylko dla tego , że nie należą do klubu. Podzielam zdanie Mariana Kluby są dla wybranych , dla tych którzy chcą bez względu na to co się tam dzieje , bez względu na zasady . Tak zgadzam się z tym !!! Ale to był Twój wybór , moim wyborem jest być poza klubem , i nic ani nikt nie skusi mnie żebym należał do jakiegoś klubu. Więc z mojego punktu widzenia jestem w tym samym miejscu gdzie Ty.
    Proponuję mniej jadu tym którym woda sodowa uderza do głowy !!! Więcej koleżeństwa , łączy nas pasja więc dlaczego miałyby nas dzielić przynależności do jakichś stowarzyszeń . Jeśli jestem wędkarzem i członkiem jakiegoś stowarzyszenia wędkarskiego , to każdy wędkujący nie będący członkiem jak ja , jest dla mnie wrogiem ??? Może trzeba go obić bo ma nie taką wędkę ?
    Na koniec mojego wywodu , każdy na motorze jest dla mnie Kolegą taką wyznaję zasadę. Jeśli ktoś myśli inaczej jego sprawa !!!
    Pamiętajcie jeśli zapomnieliście „Motor to sposób życia , a nie sposób na przeżycie , nie trzeba walczyć żeby pojeździć motorem !!!
    Czego wszystkim życzę .

  16. eagles pisze:

    Trochę więcej optymizmu i pozytywnego nastawienia do człowieka życzę.
    To nie jest subkultura rodem zza krat, gdzie panuje grypserka i sztywne zasady.
    Starajmy się być braćmi, przyjaciółmi, pomagajmy sobie nawzajem zarówno na drodze jak i w innych okolicznościach.
    Nie bądźmy wrogami dla siebie, bo ktoś komuś dotknął barwy klubowe lub pierwszy wyciągnął dłoń.

  17. Umberto_Eco pisze:

    Witajcie Bracia Motocykliści 🙂 Tak się składa, iż lecąc na swojej szlifierce (Yamaha FZ6N), jak obyczaj nakazuje, pozdrawiam Wszystkich Motocyklistów, bez wyjątku (no chyba że śmiga jakiś dziadek na WS-ce, ale on nie wie o co kaman 🙂 oczywiście Motocyklistów nie skuterowców 😀 tych jakoś nie trawię, bo wpieniają mnie jak jeżdżę autem i wpieniają mnie jak latam szlifierką :), ale do rzeczy: Rozwala mnie fakt, że w zasadzie większość odwzajemnia LWG, ale najczęściej nie odwzajemniają właśnie wątłe jegomości w skórkowych kamizelkach, dziwne, nie mówię że wszyscy, ale najczęściej oni są tak zadufani w sobie i tak zapatrzeni w siebie, że nie dostrzegają innych. Nie powiem że mam to w zakończeniu pleców, bo jest to przykre, sądzę że wszyscy powinniśmy być dla Siebie na wzajem mili, pomocni i grzeczni, w końcu łączy nas pasja, ale czy aby na pewno? Sądzę że część z tych gości to goście, którzy szukają swojego miejsca, nie ważne czy będą jeździli na kozach, osłach, rowerach czy motorach, chodzi im o przynależność i rozumiem to, po prostu w trakcie życia brakowało im tego i jeżdżą na motorach nie po to, by czerpać pełnymi garściami z uczucia wolności, swobody, nie traktują go jak części siebie, nie relaksuje ich to niestety. Nie mówię że to złe. Każdy człowiek jest tak skonstruowany (w zasadzie od dziecka), że szuka przynależności, nawet intrawertycy lubią gdzieś przynależeć. Nie ukrywam że lubię polatać ze znajomymi i jest fajnie śmigać w grupie i wisi mi na czym kto jedzie, byle nadążał 🙂 a często chłopaki na Cruserach i Chopperach nie nadążają ale i tak z nimi śmigam, tylko wolniej, bo lubię ich towarzystwo, lubię pogadać o motorach, pogadać po prostu, ale jestem ekstrawertykiem i lubię ludzi, a co 🙂 Reasumując, panowie którzy tak bardzo lubuję się w swoich MC i wyznają pewne zasady i mają nas pozostałych w dupie, zatem „wolnoć Tomku w swoim domku”. Generalnie ów temat nie ma sensu, gdyż równie dobrze można dywagować na temat osób, które chcą zostać księżmi i w stadium kleryka wykonują dziwne rzeczy 🙂 Byłem w armii, musiałem się przystosować, ale nie dałem się złamać i poniżyć, radzę „kandydatom” przyjąć podobną postawę, bo Wasz „brat” nigdy was nie poniży i nie złamie, da w kość, ale nie będzie traktował jak gówna, bo jeśli tak będą robić, to już zawsze będziecie dla nich gównem, a decyzja należy do Was, chcecie być gównami, czy Bikerami? Jestem Bikerem i latam na szlifierce i jestem z tego dumny 😀 LWG WSZYSTKIM!!!!

    • VIP pisze:

      Dziadek na WS-ce wie o co kaman! Bo dziadek w życiu przeleciał tyle sprzętów ile stracił włosów. Kiedy dziadek wsiada na trajkę drobnomieszczaństwo kłania mu się w pas ale kiedy jedzie skuterkiem Hondy ( zabytkowym) to tylko kpina i agresja. Czasami dziadek wsiądzie na Bandita i niejednemu Łosiowi każe wąchać spaliny. Dziadek już w latach 60-tych próbował żużla, motocrossu i rajdów. Sprzęt był wtedy jaki był ale dawaliśmy radę. Harcerzyków w mundurkach, memberów i innych cudaków wtedy nie widziałem. Wszystkim dedykuję fragment tekstu ze strony” caferacer”, w którym autor bardzo trafnie opisuje pewne zjawisko –
      Drobnomieszczaństwo to nie grupa społeczna – to stan umysłu. Motocykliści nie są tu wyjątkiem i również wśród nich zdarzają się „Drobnomieszczanie”. Łatwo ich rozpoznać pośród rzeszy motocyklowego „pospólstwa” – zwłaszcza, że w miarę wzrostu popularności i dostępności motocykli, jest ich wśród nas coraz więcej. Rozpoznaję ich z łatwością. Najpierw, po lśniących – a raczej olśniewających – motocyklach, wyposażonych obowiązkowo w głośne wydechy. Jako, że najczęściej „olśniewające” wrażenie robią na gapiach cruisery – to właśnie właściciele tych maszyn są najbardziej narażeni na pomylenie ich z Drobnomieszczaninem. Motocykl to jeszcze nie wszystko, po czym można ich rozpoznać. Drobnomieszczanin ma na sobie zawsze nowiutki strój motocyklowy. Nie żeby był taki rozrzutny i co chwila kupował nowy, po prostu okres jego fascynacji motocyklizmem albo nie trwa od dawna, albo fascynacja nie jest zbyt intensywna. Świeżo zakupione kurtki i motocykle spędzają większość czasu porządnie zakonserwowane w garażach, stąd wyglądają wiecznie jak nowe.

  18. xXx pisze:

    Powiem Panowie tak z trudem przeczytałem wypociny autora jeszcze większą trudnością przeczytałem wszystkie komentarze. Sprawa co do tekstu nikt nie strzeli Cię w ryj za to ze podjedziesz do człowieka z MC przywitasz się i porozmawiasz lecz musisz rozmawiać z głową nie podchodz i nie przytulaj się nie potrzebnie, mów z sensem traktuj członka klubu MC tak samo jak samemu chcesz być traktowany, złota zasada panującą w klubie „szacunek za szacunek”. Co do tego, że będą na samym wstępie tobą pomiatać nic bardziej mylnego! Owszem na samym początku swojej drogi będzie ciężko klimatyzacja w tym środowisku nie jest łatwa ale tak jak wszędzie. Będziesz musiał odbebnic swoje ale podwaliny tego są tak jak w wojsku wojskowe reguły lecz nie ma fali ze ktoś będzie ci kazał przycinać trawę u siebie w ogródku. Czy wiązać swoje buty. To jest stek bzdur jak wszystkie te wypowiedzi o PRM. Akcje typowo kongresowe charytatywne? Poczytaj o akcji MotoSerce gdzie co roku jest zbierana krew dla wszystkich. Nie mam czasu rozpisywać się na temat przynależności w klubie MC. Ale powiem wam tylko tyle że jest to wspinaczka cały czas w górę. Jest to hermetyczne środowisko i w necie znajdziesz prawdziwych informacji o tym co się dzieje w klubie. Chcesz poszukaj jakiegoś klubu blisko siebie podbij i pogadaj nikt cię nie wyrzuci nic cię to nie kosztuje. Co do noszenia własnych naszywki i tego ze nikt ci tego nie zabroni mi kiedyś członek elitarnego klubu MC zadał pytanie „jaka jest historia twojego loga, nazwy i całej reszty” gdy zaczęliśmy rozmawiać a rozmawialiśmy długo nikt nie kazał mi zdjąć kamizelki nikt nie wyjął noża i mi nie groził siedziałem przy stole i rozmawialiśmy jak równy z równym. Dlatego chcesz poznać nie czytaj internetu tylko spotkaj się z klubem mc i rozmawiaj to jest ważne. I traktuj tych ludzi jak sam byś chciał być traktowany a nikt ci nie ublizy. Co do Pani której nie spodobało się ze nie chcą jej dać kamizelki na drodze kongresowej a dowiadywałaś sie o klubach kongresowych żeńskich? To poczytaj.
    Więcej informacji na http://www.klubymotocyklowe.pl/
    LwG

  19. Paulek pisze:

    Temat masakra… mam kumpli free riderów, mam kumpli w MC, nigdy się nad tym wszystkim nie zastanawiałem, bo to moi kumple… zaczynam się o bać, bo w sezonie zimowym planuję zakup motocykla i… jak teraz spotkam się z kumplem w kamizelce MC, to nie mogę go poklepać po plecach, tak jak zwykle bywało, bo ktoś da mi w ryj? Myślę, że nie. i czy ja muszę znać te wszystkie porąbane zasady? Też nie. Najlepiej całą sytuację naświetla film „Gang Dzikich Wieprzy” i końcowa scena, także ten… polecam uspokojenie nadętego ego, bo znam takiego „Samotnego Wilka”, który przeleciał na moto, w krótkim czasie, samotnie całą Europę i jemu powinni kłaniać się i prosić o podanie ręki… he he. Ja szczerze nie ruszyłbym tej trasy, nawet w puszce z kierowcą na zmianę. Pozdrawiam.

  20. SS pisze:

    Gremium żondzi!!! Mielec Power!!!

  21. jersey pisze:

    Kongres to zbiór starych brzuchatych dziadów i gówniarzy na zdezelowanych maszynach
    „z trzeciej ręki” udających twardzieli z klubów 1%. Zawsze chętni do pokazania swej „niezłomności”, jeżeli jest ich 5 na jednego. Zeszłoroczne wydarzenia w Chmielnikach pod Bydgoszczą pokazały jak łatwo podkulają ogony kiedy trzeba postawić się 1 vs 1.

  22. oXo pisze:

    Witam wszystkich co kochają motocykle i wolność.
    Jestem członkiem MC i włosy dęba stają co tu opisujecie . Kolega xXx dobrze to opisał.
    Szacunek za szacunek zawsze jak jeżdżę swoją maszynką witam sympatyków dwóch kółek .Nakręcacie się niepotrzebnie . Kluby organizują zbiórki krwi, jeżdzimy po domach dziecka w Dni Dziecka ,odwiedzamy dzieci w ośrodkach dla upośledzonych i choćby Mikołajki. Tego nie widzicie ,ale uśmiechy tych dzieciaków -bezcenne. Nigdy nie było tak żebyśmy mieli kogoś się czepiać za obszycia albo nie chcielibyśmy rozmawiać zawsze służymy radą i pomocą . Są też kluby żeńskie Fajne Babki i mają( jaja). Pozdrowionka dla wszystkich i tyle powrotów co wyjazdów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.