Motocykl elektryczny? Musiałby być naprawdę fajny…

Z jednej strony można by mieć wrażenie, że jedzie się na ekspresie do kawy i trzeba by być odpornym na dość niewybredne opinie motocyklowej braci. Z drugiej jednak strony nie skazujmy od razu takie pomysłu na  wyśmianie. W końcu napędy elektryczne stanowią też jakąś przyszłość – jak już Amerykanie wypowiedzą wojny wszędzie tam gdzie została na świecie choć kropla ropy naftowej i nie będzie już na kogo zwalać winy, za cokolwiek to zrobi się naprawdę niezły ubaw. A trzeba przecież jakoś i na czymś jeździć. Dlatego też różni wariaci co rusz podejmują próby konstrukcji (na razie w sferze czysto koncepcyjnej) motocykli z napędem elektrycznym. O ile jednak jeśli takie rozwiązanie dotyczyłoby skuterów prawdopodobnie nie mielibyśmy żadnych obiekcji – bo skuter (sorry skuterowcy) w przeciwieństwie do motocykla nie ma duszy. Po prostu jeździ. Ba być zwrotny, tani w obsłudze i wieźć swojego kierowcę po mieście sprawiając mu tę ulgę, że nie musi się martwić czy znajdzie miejsce parkingowe. Moja żona na swoim skuterze na przykład potrafi zaparkować w takich miejscach, które nie przyszły by mi nawet do głowy, a mam dosyć sporą wyobraźnię. Zatem dla skutera silnik elektryczny właściwie byłby jak znalazł – pod warunkiem, że jedno ładowanie wystarczyłoby mu no powiedzmy na jakieś 50 km. To już większość wypadków mogło by w zupełności wystarczyć. Z motocyklem jest gorzej, bo tak mały zasięg dosyć poważnie ograniczałby frajdę z jazdy. Co to jest 50 km? To się nawet nie opłaca ubierać i otwierać garażu. Jak już strzelić sobie przejażdżkę to konkretną – np. żeby sprawdzić jak smakuje oszukany oscypek na Krupówkach, albo najlepsza zupa rybna na świecie w knajpie Kapitan Morgan na Helu. Zatem w elektrycznym motorku wszelkie dłuższe przeloty odpadają – wliczając w to również motocyklowe zloty. Taki motocykl musiałby mieć jakąś inną wartość dodaną, która rekompensowała by takie niedogodności. Jak się tak zastanowić – jest tylko jeden motocykl, który spełnia taki warunek i który każdy motocyklista spokojnie mógłby trzymać dla frajdy w garażu, żeby sobie czasem ulżyć emocji. Niestety problem jest taki, że ten motocykl wymyślono jedynie na potrzeby filmu. Porusza się nim mianowicie niejaki Batman po Gotham City i to nie w każdym odcinku.

batpodMotorek strzela ogniem i pięknie wchodzi na obroty. Tak pięknie, że nawet nie tęskni się do basowego pomruku wydechów V-Twina. I nie ma znaczenia czy jest elektryczny, odrzutowy, czy elektrycznie odrzutowy – wszak to batpod! Niestety jednak, skoro to motocykl filmowy to w zasadzie pozostaje jedynie w świecie marzeń. To znaczy dokładniej mówiąc pozostawał… do teraz. Bo właśnie kilka dni temu stuprocentowo elektryczny motocykl inspirowany batpodem został wystawiony na e-bayu i można se go było dziabnąć za jedyne 27,5 tys. baksów (niestety pisząc te słowa sprawdziłem i cena strzeliła już do 14,5 tys. $. W sumie to nie ten sam motocykl, ale jak zobaczycie na filmach ten jest też niczego sobie. Ma nawet działka strzelające ogniem. Ten motocykl elektryczny został zrobiony na ramie HD V-Roda z 2002 r i kompletnie przerobiony na 100% elektryka. Całkiem nieźle jeździ, dokładnie tak jak batmanowym ciężko się nim zakręca i jest nieziemsko śliczny. Niestety zasięg wystarcza jedynie na 65 km, ale zawsze do delikatnej zabawy dookoła komina powinno wystarczyć. Jakby ktoś miał luźne na boku te kilkanaście tysięcy dolców, albo skitrane przed żoną i ma teraz zgryza, bo by kupił ale żona go zabije. To oferuję swój garaż i pełną męskiej solidarności tajemnicę:-) Podaję link do tej aukcji e-bay dla tych co mają teraz ciężkiego zgryza. Pod spodem kilka fotek tego cudeńka i dwa filmiki – na jednym jedzie, na drugim zionie ogniem. A… i jeszcze jedno – położenie tylnych nóg trochę durnowate… Ale nie do takich idiotyzmów człowiek się przecież może przyzwyczaić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Motocykl elektryczny? Musiałby być naprawdę fajny…

  1. Potf pisze:

    Chyba prędzej bym kupił motocykl inspirowany TRON-em. Też fajny i na dodatek wziął udział w fajnej sesji zdjęciowej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.