5 rzeczy, które każdy motocyklista powinien mieć w garażu

Właśnie na amerykańskim portalu „Motorcyclist Online” zobaczyłem materiał wideo Roberta Spensera, czyli gościa o wdzięcznym nicku MC Garage, który na swoim filmiku pokazuje 5 rzeczy, które są niezbędne każdemu motocykliście. A skoro za oknami zaraz będzie zima, a przed nami kilka miesięcy dłużących się wieczorów, postanowiłem zrobić listę 5 rzeczy, które każdy motocyklista powinien mieć w garażu. Rzeczy, które motocyklowy garaż czynią fajnym miejscem. Zdaje się, że bez nich lista koleżki Spensera nie jest pełna 🙂

garage

1. Dyżurny kufel do piwa

Wprawdzie jeden z moich ulubionych vlogerów – Kopyr przekonuje, że kufel nie jest najlepszym szkłem do degustacji piwa i lepiej się sprawdza snifter, sensoric lub szklanka do IPA, ale jednak będę się upierał przy kuflu. Po pierwsze dlatego, że jest z grubego szkła, więc stłuc go dużo trudniej, niż szklanki specjalistyczne. Po drugie, kufel jest dość poręcznym naczyniem, które może być „obsługiwane” również w roboczej rękawicy. Po trzecie, piwo pite z kufla smakuje o wiele lepiej niż z butelki czy puszki, nie wspominając już nawet o tym, że przecież o niebo lepiej wygląda: widać piankę, bąbelki i inne fajne rzeczy. I w końcu rzecz najważniejsza – jeśli nie piłeś nigdy piwa w garażu po motocyklowej przejażdżce, to umknął ci ważny element motocyklizmu. I nie chodzi nawet o to, że trzeba wypić za to, że po raz kolejny udało ci się zrównać liczbę powrotów z liczbą wyjazdów (co się przecież nie każdemu udaje), ale dla samej przyjemności obcowania z wolnością. Ja osobiście uważam, że wychylenie piwka w garażu po, dajmy na to, kilkuset kilometrowej trasie, to jedna z większych przyjemności. Dlaczego zatem nie mielibyśmy również korzystać choć z jej namiastki… zimą i nie po przejażdżce, ale za to w towarzystwie naszego najlepszego przyjaciela – motocykla?

2. Grzejnik

Zimny garaż jest jak zimna kobieta. I owszem można na chwilę spróbować takiej przygody, ale na dłuższą metę zaczynają nam lecieć gile z nosa i nie jest już tak fajnie. Jest po prostu zimno. Dramatycznie zimno i nie ma w tym nic przyjemnego. Można oczywiście ubrać na siebie sto tysięcy par swetrów i kalesonów, ale przecież dłubiąc przy motocyklu dobrze by się było też móc z gracją poruszać. Poza tym nie ma zabawniejszego widoku niż grzebiący przy silniku kumpel, któremu znad gaci widać „rów mariański”. W tysiącach swetrów i kalesonów taka rozrywka nie jest możliwa. Do tego, jak w garażu jest milusio nagrzane, to sobie zawsze łatwiej znaleźć powód, żeby tam spędzić więcej czasu. A jak już nie ma żadnego powodu – co przećwiczyłem w argumentacji przed żoną i sprawdziłem, że działa – zawsze możesz powiedzieć, że najwyższy czas zrobić tam porządek i poukładać narzędzia. Sama przyjemność!

3. Muzyka

Nie od dzisiaj wiadomo, że AC/DC, czy Metallica najlepiej brzmią w garażu, kiedy się dłubie przy motocyklu. Nie wspominając już o całym nurcie muzyki garażowej, która brzmi  tak dobrze w garażu, bo w garażu ją właśnie wymyślono. Jednak tu trzeba uważać, bo mikroskopijne radyjko na baterię może bardziej zabić muzykę, niż Justin Biebier. Skoro już w garażu ma brzmieć muzyka, to gitary musi się dać rozróżnić od dźwięku wydechów ciągnika Ursus. Zatem trzeba zainwestować w sprzęt. I tu w sukurs przychodzi pomysł, który usłyszałem od zaprzyjaźnionego zawodowego fotografa. Otóż zdradził mi on, że w środowisku fotografów krąży taki oto tekst: „Kiedy umrę nie pozwólcie mojej żonie sprzedać mój fotograficzny sprzęt po cenie, za którą myśli, że go kupiłem!”. I tu sprawa jest oczywista: nie możesz się przyznać żonie za ile kupiłeś sprzęt do garażu, bo poczeka aż zaśniesz i cię dobije. Trzeba się trochę nagimnastykować. Dlatego najlepiej od razu kupić coś używanego, co w niej nie wzbudzi podejrzeń. Pamiętam jak kiedyś przy piwie, kilku kumpli z zaprzyjaźnionego rockowego zespołu (nie żeby od razu pierwsza liga, ale chłopaki utrzymują się wyłącznie z muzyki) przyznało, że mają takie gitary, których nigdy, przenigdy nie przynoszą do domu. Po co się ma żona denerwować. Dlatego, jak już kupisz Bose, to najpierw usmaruj go trochę smarem, przejedź kątówką po bokach i dopiero się ciesz bracie muzyką. Żony nie stresuj. Szkoda zdrowia!

4. Fotel

Ja mam w garażu taki od razu z masażerem oraz z podgrzewaniem siedziska i oparcia. Nie żartuję! Został mi z biura, to przecież szkoda wyrzucić, nie? Siedzisko w garażu to miejsce ważne. Możesz na upartego siedzieć na skrzynce po piwie, ale umówmy się: wygodne to nie jest. Natomiast czasem w garażu trzeba (oczywiście z pełnym kuflem w dłoni, nadmuchem na nogi z grzejnika i brzmieniem gitar ze sprzętu) zadumać się nad motocyklizmem. Pomedytować motocyklową wolność. I co? Chcesz to robić na czymś niewygodnym? Rozłożysty, prezesowski fotel to podstawa. No, może z tym masażerem trochę przeginam, ale ogrzewanie czterech liter uważam już za absolutnie niezbędne. Poza tym taki fotel może być niezłym przygotowaniem się do motocyklowej emerytury, którą przecież wszyscy, prędzej czy później, zaliczymy na Kredensie. A na GoldWingu jest dokładnie tak samo wygodnie jak na prezesowskim fotelu:-)

5. Dodatkowe światło

Jedna wybiedzona, garażowa żarówka w kanałowej oprawie to stanowczo zbyt mało, by to miejsce mogło się stać twoją aśramą: świątynią wolności i zadumy. I samochodowa lampa na kablu też nie załatwia sprawy. Ona nie jest do oświetlenia garażu, tylko roboty, którą się w nim ma wykonać. Jeśli jednak nie zainstalujesz sobie dodatkowego oświetlenia w garażu, to będzie to miejsce kojarzone przez twój mózg z czymś niemiłym, nieprzyjemnym i takim, do którego nie chce się wracać. To dlatego Szwedzi czy inni Norwegowie wymyślili okulary z małymi lampkami, które dla naszych oczu udają światło słońca. Zauważyli, że bez tego światła ludzie są po prostu mniej szczęśliwi i bardziej zestresowani. Dobre światło w garażu rozwiązuje ten problem. Mózg zaczyna rozpoznawać to miejsce jako przyjazne, w efekcie czego kiedy tam idziesz, na samo wejście już będziesz miał lepszy nastrój. Sprawdź, to naprawdę działa!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „5 rzeczy, które każdy motocyklista powinien mieć w garażu

  1. Robert_P pisze:

    Poza ogrzewaniem i fotelem ( mam kanapę:) )to mam komplet z powyższego 🙂
    Mam nawet gruby dywan (też było żal wyrzucić ) na którym stoi moto, co niektórych to mocno dziwi…nie wiedzieć dlaczego 🙂

  2. Damian pisze:

    Dodałbym jeszcze kalendarz obowiązkowo z urodziwą Panią 🙂 ale to chyba standard.

  3. Misiek GL1800 pisze:

    W moim przypadku 5/5 🙂 no i oczywiście „prezesowskie” kanapy Goldasa :)….. a co do wydatków poniesionych na cele „garażowo/motocyklowo/warsztatowe to faktycznie , niech lepiej żona nie wie…. mniej wiesz >> spokojniej śpisz i krócej cię przesłuchują 🙂

  4. Rysiek pisze:

    Bardzo ciekawy wpis 😉 Dzięki wielkie 🙂

  5. Laik motocyklowy pisze:

    Panie Jarku, a jak to wygląda z zabezpieczeniem motocykla przed kradzieżą?
    Czy w środowisku jest to często spotykane i sieje „postrach” zguby naszej duszyczki?
    Oczywiście wpisałem w googlach, ale wiadomo że mogą tam być jakieś reklamy mijające się z rzeczywistością i warto spytać kogoś doświadczonego.
    Wiadomo że mając garaż kamerowany czy po prostu domek jest łatwiej a jak poradzić sobie z taką sytuacją w mieście czy podczas podjechania w jakieś bliżej nieokreślone miejsce (kluby, urzędy..) ?

    • Big Biker pisze:

      jest kilka sposobów ale jak wiadomo na dobrego złodzieja nie ma mocnych. Znam przypadek, kiedy motocykl ukradziono z garażu mimo wmurowanej w betonową podłogę stalowej kotwy „cumującej” motocykl. Duży motocykl (taki jak np mój) trochę trudno ukraść, chociażby z uwagi na jego ciężar. Zawsze jednak lepiej się zabezpieczyć: blokadą tarczy, alarmem z czujnikiem przechyłu, itd. Ostatnio widziałem gdzieś sprytne ukryte w motocyklu geolokalizatory, które w razie kradzieży precyzyjnie lokalizują motocykl – zdaje się że najtańszy abonament takiej usługi to 900 zł na rok.

  6. Scorpion pisze:

    Lista doskonała! Pozostaje mi tylko zainwestować w fotel, żeby był komplecik 🙂

  7. Pingback: 5 rzeczy, które każdy motocyklista powinien mieć w garażu - Auto Moto Gratka

  8. Mam mały komplet doraźnej imprezki, tj nieduży stolik składany i kilka wojskowych takich siedzisk. Składane i mało miejsca zajmuje.
    Najlepsze imprezki sobotnie wychodzą właśnie w garażu.
    Miłe wspomnienia z sezonu najlepiej się opowiada właśnie siedząc przy swoich rumakach.
    A i plany na nowy sezon wspaniale się omawiają przy muzyce i 🙂 . Warto zainwestować jeszcze w grilla. Ja mam to szczęście że, garaż wychodzi na nasyp kolejowy i spokojnie można latem postawić grilla i nie przeszkadza to innym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.