Wielkość rzeczy prostych

Jest jeszcze jedna rzecz podejrzana przeze mnie w Rumunii, o której warto wspomnieć. A mianowicie o bardzo prostym, ale skutecznym rozwiązaniu systemu świateł na skrzyżowaniach. Wymyślili tam bowiem wielce przydatną rzecz – nad każdymi światłami zamontowali dodatkowy moduł, który na kolorowo odlicza sekundy pozostałe do zmiany świateł. Jeśli świeci się akurat czerwone, to sekundy powyżej odliczają się na czerwono, jeśli zielone, to licznik odpowiednio zmienia kolor na zielony. Taki sam system działa przy przejściach dla pieszych, przy czym zielony maszerujący ludzik jest do tego dość zabawnie animowany. Powie ktoś „też mi wynalazek, wielkie mi coś”. No właśnie, o to chodzi, że to nic wielkiego, ale za to jak ułatwia życie! Kiedy dojeżdżamy do skrzyżowania, precyzyjnie wiemy kiedy nastąpi zmiana świateł, a zatem dojeżdżając do skrzyżowania wiemy, na którym pali się światło zielone czy wystarczy nam czasu żeby przez nie przejechać, czy też już powinniśmy hamować. Dojeżdżając przy palącym się czerwonym, też wiemy czy czasem nie zmieni się za dwie sekundy, a więc hamowanie jest na przykład niepotrzebne.

Analogicznie system też pomaga stojącym na skrzyżowaniu – kiedy pali się czerwone światło precyzyjnie wiemy czy – na przykład – zdążymy sięgnąć po napój (na motocyklu zajmuje to przecież trochę czasu) zanim się zmienią światła. Wiemy też kiedy można włączyć bieg, by sprawnie z takiego skrzyżowania ruszyć. Na przejściu dla pieszych taka wiedza  też nie jest bez znaczenia, szczególnie  dla ludzi starszych, którzy mogą spokojnie ocenić czy zdążą przejść jeszcze na zielonym, czy lepiej poczekać na następne. I znowu ktoś powie, że taka inwestycja u nas pochłonęłaby  miliony, bo przecież trzeba by wymienić wszystkie sygnalizacje świetlne. Ok, ale – po pierwsze – miliony wydajemy na nikomu niepotrzebne ekrany dźwiękochłonne ustawione w szczerym polu czy inne nieprzemyślane pierdolety. A z drugiej strony, można by to zacząć wymieniać powoli i sukcesywnie poczynając od miejsc, w których i tak wymianę się planuje. No, ale u nas się tego nie da zrobić. Skąd wiem? Ano stąd (co usłyszałem z pierwszej ręki), że już kilka lat temu właśnie po podpatrzeniu tego rozwiązania właśnie w Rumunii przedstawiono taki pomysł prezydentowi Katowic. „E… – miał odpowiedzieć – to się u nas nie przyjmie”. No cóż, pozostaje mieć nadzieję, że pan prezydent i jemu podobni nie przyjmą się u nas już na zawsze! Dla ilustracji załączam nagrany komórką filmik pokazujący te światła na jednym ze skrzyżowań Suczawy. Przepraszam za skaczący obraz, ale się spieszyłem, a trochę obciach tak latać po czyimś skrzyżowaniu i filmować komuś światła. I tak już patrzyli na mnie jakbym się urwał z choinki…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Wielkość rzeczy prostych

  1. Maciej pisze:

    W Rzeszowie takie rozwiązania funkcjonują na wielu skrzyżowaniach – szkoda że nie na wszystkich. Naprawdę jest to bardzo przyjazne i przydatne rozwiązanie. Przyjęło się i jest dobrze.
    Pozdrawiam i zapraszam do Rzeszowa, koło nas są takie sama, ba jak nie lepsze serpentyny niż w Rumunii.

  2. Potf pisze:

    Rozwiązanie z sekundnikami promuje ostatnio jako element programu jedna z partii politycznych. Pierwszy dobry pomysł, jaki u nich słyszałem 😉

  3. robert pisze:

    te sekundniki to średnio zgodne z prawem są. z tego co wiem przepisy nic o nich nie mówią, ale też ich nie zabraniają

  4. Pan Zgred pisze:

    Dotychczas tylko w kilku miastach w Polsce spotkałem się z takim rozwiązaniem (pierwszy raz w Płocku) i uważam, że jest świetne.

  5. Damian pisze:

    Podpisuje się pod przedmówcami. Miałem okazję spotkać takie rozwiązanie w Krakowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.