Video tutorial, czyli koszmar!

Wyobraź sobie, że masz dwie lewe ręce. Wszystko ci z nich wypada, a jak ci dać dwie kulki z łożyska, to jedną zgubisz, a drugą zepsujesz. I w takich oto okolicznościach posiadasz motocykl, czyli ustrojstwo w istocie bardziej skomplikowane niż wielki zderzacz hadronów. Choćby dlatego, że LHC jest akurat daleko, a motocykl blisko – na wyciągnięcie śrubokręta. Tyle, że nie wiadomo na początku w co ten śrubokręt wetknąć. Weźmy zatem najprostszy przykład z możliwych: albo się naczytałeś o spanneringu, albo masz akurat taką potrzebę, żeby się napić piwa w garażu. braketsKadr z filmiku YT pt. Changing Back Brake Pads on a 1998 Honda Shadow Aero 1100

I oczywiście przy okazji jakoś tak to „sprzedasz” żonie, żeby myślała, że jesteś w tym garażu absolutnie niezbędny. Zatem wymyślasz znakomity powód: należy wymienić klocki hamulcowe. Z klockami nawet żona nie będzie dyskutować, co oznacza, że możesz zupełnie spokojnie się do tej operacji przygotować. A mianowicie wykonujesz ją w trzech krokach. Krok pierwszy – zaopatrujesz się w klocki, smary, narzędzia, maskę przeciwgazową, imadło (imadło zawsze się przyda) i sprzęt nagłośnieniowy zdolny do otworzenia AC/DC w jakości stadionowej. Krok drugi – ponieważ nie będziesz dla nikogo dostępny przez kilka najbliższych dni, musisz stworzyć wokoło odpowiednie alibi. Żonie oznajmiasz, że miarka się przebrała i następne kilka dni w celach relaksacyjnych spędzisz u kochanki, żeby zregenerować siły i odbudować poczucie własnej wartości. Kochance mówisz, że właśnie poczułeś potrzebę powrotu na łono rodziny, bo dzieci akurat idą do komunii, a to wymaga niestety skupienia. Rodzicom mówisz, że zakochałeś się w koledze i musisz w miesiąc zorganizować zarówno rozwód jak i ślub, dzięki czemu kupujesz sobie co najmniej tydzień luzu zanim wyjdą z tej traumy. W pracy udajesz zawał, co jest w twoim wieku absolutnie zrozumiałe i w ogóle budzi zdziwienie, że dopiero teraz ci się to przytrafia.
Krok trzeci: zaczynasz się poważnie zastanawiać, jak to do cholery zrobić? Czyli jak się wymienia te pieprzone klocki. I nie chodzi tu nawet o oszczędność jakichś stu, a może nawet stu pięćdziesięciu złotych, które za wymianę klocków skasowaliby cię w warsztacie. Chodzi o ambicję i udowodnienie sobie, że co jak co… ale przecież klocki to chyba dasz radę wymienić!  I tu się pojawia największy problem. A mianowicie wymieniony w tytule tutorial wideo. Szukasz w necie jak się wymienia klocki i trafiasz na niezliczoną ilość videoporad, a co jedna, to głupsza od poprzedniej. Od razu cię uprzedzę – właściwy film naprawdę trudno znaleźć. I teraz sklasyfikujmy te wiekopomne dzieła:

1. Nic nie widać!
Kiedyś na przykład szukałem filmu o wymianie klocków do mojego motocykla. Na pierwszym miejscu w Googlu wyświetlał się materiał wideo jakiegoś Amerykanina, który wymieniał klocki siedząc tyłem do kamery i dokładnie zasłaniając sobą wszystkie swoje czynności.  Co z tego, że gość nawija co akurat robi, jak oglądasz tylko i wyłącznie jego plecy.

2. Zanim się zacznie
Nie sposób wyliczyć ile filmików wyłączyłem w nerwach tylko dlatego, że jakiś koleś zanim przeszedł do rzeczy opowiadał niezliczone farmazony ws tylu „teraz ci opowiem o tym, o czym tu zwykle opowiadam”. „wiele osób mnie pyta jak to zrobić więc w sumie myślałem nad tym długo i tak się zastanawiałem, aż przyszedł mój brat i mi powiedział, żebym się nie zastanawiał”, „mój kanał youtube jest po to, żeby na nim odpowiadać na różne pytania, nawet te najróżniejsze i nie zawsze trafne, ale jednak takie, które mogą mieć pewną wartość…”. Kurcze, jak słyszę takie teksty, to już naprawdę nie jestem zainteresowany co też taki gościu ma do powiedzenia, bo najprawdopodobniej nic. I w ogóle się zastanawiam nad prostą kwestią: czemu takich filmów nie nagrywają konkretni kolesie, którzy wiedzą, że najważniejsze jest powiedzenie jak zrobić to, co trzeba zrobić

3. Iluzja
Wiele materiałów instruktażowych zwodzi tytułem, z którego wynika, że otrzymamy dokładnie to, czego potrzebujemy. Tymczasem nic bardziej mylnego. W sieci bowiem obowiązuje pewien porządek. Na przykład potrzebujesz specjalistycznej wiedzy, w jaki sposób w programie OmniGraflle używać magnesów obiektów. Otrzymujesz wówczas wypasiony tutorial, po przesłuchaniu którego (mniej więcej w dwudziestej minucie) dowiadujesz się, że ten program posiada funkcję przyporządkowania magnesów do obiektów. Innymi słowy to dokładnie tak samo, jakbyś znalazł w sieci 40 minutowy film „Wymiana klocków w twoim motocyklu”, obejrzał go prawie do końca, by w 38 minucie dowiedzieć się, że „wymiana klocków w twoim motocyklu jest możliwa”. I już. Dowiedziałeś się, że się da, ale już nie dowiedziałeś się jak to zrobić!

Czy zatem videotutki są kompletnie do niczego? Nie, bo przecież dzięki serwisowi iFixit jakoś wymieniłem ekran w iPodzie i klawiaturę MacBooku Pro. Problem w tym, że internet został zaśmiecony przez rzeszę gości, którzy w tworzeniu tutoriali znaleźli sposób na zdobycie popularności. I za to właśnie się płaci, siedząc bezradnie w garażu, kiedy z taką atencją i tak doskonale przygotowało się do tego dzieła, pokonując (wydawałoby się nie do przeskoczenia) dwa pierwsze kroki!!!

Wklejam filmik, który należy traktować jak instruktaż „jak nie pokazywać wymiany klocków”!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Video tutorial, czyli koszmar!

  1. Thori pisze:

    Hahaha – uśmiałam się, fajnie opisałeś poradniki.
    Pierwszy raz wymieniałam sama akumulator w Vikingu, początkowo czerpiąc info o tejże wymianie z poradników, a kończąc na konsultacjach telefonicznych z kolegami, bo za cholerę nie wiedziałam gdzie masa i gdzie prąd – według poradnika miał być kabel czerwony, zielony, a moje oba były czarne 😀 No i w tym momencie blondynka miała poważny problem! 😀 Ewidentnie ma zwalone moto 😀 Hahahahah.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.