Valkyrie, czyli Honda zmienną jest

Walkirie to w nordyckiej mitologii córki Odyna. Różne źródła podają ich różne ilości, faktem jest, że było ich od groma, a co jedna to bardziej zajadła. U takiego Wagnera na przykład było ich dziewięć, a każda uzbrojona po zęby. Ale znane były nie tylko ze swojej zapalczywości i bojowego nastawienia – były to jedne ze słynniejszych dziewic wsławionych ujeżdżaniem wilków i pegazów. Takie hobby znaczy się… I ta nazwa tak się spodobała chłopakom od Hondy, że w 1996 r. postanowili wypuścić na rynek nowy model właśnie tak nazwany. Był to piękny, masywny cruiser z 6-cio cylindrowym bokserem. Taką zresztą nazwę tego modelu (FC6) stosowano poza amerykańskim rynkiem. W USA ten model nosił nazwę GL1500C. Na naszych drogach jeździ sporo tych maszyn – są nazywane potocznie „walcem”, a ich entuzjaści linkują sobie sławetny filmik z YT, na którym gość stawia na silniku dwuzłotówkę na sztorc i po odpaleniu maszyny… moneta jakoś się nie przewraca. Ten rodzaj zminimalizowania drgań, dla takiego np. HD, jest do dzisiaj poza zasięgiem. I w sumie właśnie dlatego ten model Hondy  jest uznawany przez wielu fanów motocykli za sprzęt absolutnie genialny. Niestety, następne Valkyrie  już tak fajne nie są. Po zakończeniu produkcji opisywanego wyżej modelu, czyli w 2003 r., Honda wypuściła sławetną Valkyrie Run. No, niby cacuszko. Tylko weź i załóż do tego sakwy – od razu się psuje widoczek. Run jest naprawdę ślicznym motocyklem – ma jednak dwie podstawowe wady: po pierwsze jest dramatycznie niefunkcjonalny. Każda dłuższa trasa wymaga zabrania ze sobą kierowcy z samochodem bagażowym, bo na Runa nie da się zapakować nawet paczki fajek. Wprawdzie motorek ten miał już mocniejszą „szóstkę”: 1800 cc, ale dla śmichu nie przewidziano na nim… miejsca dla pasażera. Drugą wadą jest jego cena. Nowe modele, tuż po pokazaniu się na rynku, chodziły po grupo ponad 100 tys. No cóż… byli wariaci, co je kupowali…

No i właśnie w listopadzie 2013 r. ma targach Tokyo Motor Show koncern Hondy zaprezentował nowa Valkyrię. Wygląda toto niespecjalnie – taki odchudzony kredens o trochę futurystycznym dizajnie. Jednak ani to dawna, dobra Valkyrie, ani też dawny, dobry Goldwing. Czyli ni z gruchy, ni z pietruchy, za to w wersji podstawowej za 17 tys. dolców, na amerykańskim rynku od wiosny 2014. A to oznacza, że u nas spokojnie do tej ceny należy doliczyć jeszcze jedną trzecią. Nowa Valkyrie wywołuje zachwyty motocyklowych światowych recenzentów i przeważnie odruch wymiotny motocyklistów. Zresztą rzućcie okiem i porównajcie te trzy modele sami:

Valkyrie_f6cValkyrie GL1500C/F6C, 1996

valkyrie_runValkyrie Run, 2003

Valkyrie_2014Valkyrie 2014

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Valkyrie, czyli Honda zmienną jest

  1. Pan Zgred pisze:

    Takie to niewyględne strasznie – nie popisali się.
    A mnie się marzy cały czas stara, dobra Honda Valkyrie sprzed 2003 roku, tylko czekam na odpowiednie zasoby finansów i ofertę 🙂
    Ja trzymam się zdania, że Valkyrie to większa i cięższa siostra Hondy Magna, która też ma w sobie to coś, mimo iż nieco odbiega budową od klasycznych maszyn tego typu. Dlatego właśnie uważam to wręcz za naturalne, że chciałbym mieć obie siostry w garażu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.