Trening czyni mistrza, czyli wyniki programu CMTP

W 1988 r. stan Kalifornia wprowadził obowiązkowy program dodatkowych szkoleń z technik jazdy dla świeżo upieczonych motocyklistów poniżej 21 roku życia. Programem tym do 1998 r. zostało objętych ponad 100 tys. bikerów. W ciągu pierwszych dziewięciu lat działania The California Motorcyclist Training Program liczba śmiertelnych wypadków motocyklowych w tym stanie zmniejszyła się o 69%!moto_police_trainingWyniki tego programu nie budzą wątpliwości: istnieje istotna korelacja pomiędzy liczbą wypadków, a umiejętnościami motocyklistów. Co więcej, nie dotyczy to tylko i wyłącznie wypadków śmiertelnych, ale wypadków w ogóle. Dla przykładu, w roku 1986 (czyli na dwa lata przed wystartowaniem CMSP) liczba wypadków motocyklowych ogólnie na każdy tysiąc motocyklistów wynosiła w Kaliforni 146, tymczasem w roku 1995 liczba ta spadła do 12! Oczywiście sceptycy utrzymują, że na obniżenie się liczby wypadków śmiertelnych na motocyklach bezpośredni wpływ miało wprowadzenie w 1992 r ustawy nakładającej na kalifornijskich motocyklistów obowiązek jazdy w kasku. Jednak dane za od roku 1988 (start CMTP) do roku 1992 (wprowadzenie kasków) tego nie potwierdzają. Bo w tym okresie ilość śmiertelnych wypadków motocyklowych w Kalifornii spadła o 21,5%, podczas gdy w reszcie kraju tylko o 11%.

Jest jeszcze jedna ciekawostka, która wyszła jakby przy okazji. Otóż kiedy w 1989 r. przeprowadzono badania porównawcze na próbie 16 tys. motocyklistów okazało się, że w grupie objętej CMSP motocykliści dużo częściej używają profesjonalnej odzieży ochronnej niż pozostali – co oznacza, że wzrosła również świadomość tego, jak ważne są dla motocyklisty odpowiednie ciuchy. Co więcej, kiedy powtórzono badania w 1994 r. motocykliści po przejściu CMSP rocznie przejeżdżali na swoich maszynach dużo więcej mil niż pozostali.

Tyle na temat suchych liczb i ciekawego raportu (dzięki „Potfur” za znalezienie tego w sieci). Moim zdaniem ten program pokazuje jak na dłoni, że umiejętności jazdy mogą ocalić życie motocyklisty. Tymczasem u nas rozpoczynający motocyklową przygodę biker umie… tylko i wyłącznie zaliczyć kilka parkingowych manewrów wymaganych na egzaminie. Reszta umiejętności to wciąż ponura, ciemna plama naszego motocyklizmu. Oczywiście kiedy jedziesz na zwykłą wiosenną przejażdżkę nie jest to tak rażące (no, chyba, że masz takiego pecha, że piękne winkle z Równicy zajmuje przed tobą trzech panów ścigawkowych na potężnych plastikach, którzy hamują na każdym zakręcie psując ci całą frajdę), ale już kiedy niby doświadczony biker po kilku sezonach pyta cię co to jest przeciwskręt, to już ręce i nogi się uginają. Jednak prawdziwy szok przeżywa się, kiedy się weźmie udział w porządnym treningu doskonalącym techniki jazdy. Dopiero wówczas widzisz, jak tak naprawdę jeszcze niewiele umiesz. Ja po takim kursie sam byłem zadziwiony, jak to możliwe, że przeżyłem na motocyklu kilka ładnych sezonów bez szwanku? Od tego czasu, a było to ładnych parę lat temu, zawsze zaczynam sezon od obowiązkowych wizyt na dużym parkingu i przećwiczenia wszystkich zapamiętanych z kursu technik. A to i tak za mało, więc pilnie się za kolejnym takim kursem rozglądam, czego przedświątecznie i przedsezonowo koleżankom i kolegom życzę!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.