Wspominamy wielkich motocyklistów: Thomas Edward Lawrence

Wszystkich Świętych do znakomity moment, żeby przywołać pamięć wielkich motocyklistów. Ludzi, którzy z jazdy motocyklem uczynili pasję i którzy, dzięki swej sławie propagowali te pasję wśród innych. Dzisiaj postanowiłem wspomnieć jedno wielkie nazwisko. Człowieka, którego przygodom w 28 lat po jego śmierci poświęcono pełnometrażowy hollywoodzki przebój kinowy z Peterem O’Toolem w roli głównej. To właśnie niezwykłe dzieje Sir Thomasa Edwarda Lawrence’a w Arabii, podczas pierwszej wojny światowej stały się inspiracją dla scenarzystów „Lawrence’a z Arabii”. Swoją wojskową karierę zaczął jako oficer wydziału geograficznego w sztabie brytyjskiej armii w Kairze. Stamtąd szybko dostał się do sławetnego brytyjskiego wywiadu wojskowego SIS (Secret Intelligence Service). Na skutek jego działalności i wspierania wojsk powstańczych przeciwko tureckiej ofensywie, udaje się obronić przed Turkami kanał Sueski. Co więcej – nieco później armii powstańczej udaje się zająć Damaszek. Za swoje zasługi T. E. Lawrence otrzymuje stopień pułkownika. Swoje przygody spisał w 1922 r. w książce: „Siedem filarów mądrości”, która później stała się pierwowzorem scenariusza „Lawrence’a z Arabii”. Film ten zdobył w sumie siedem Oscarów, a w 1998 roku został umieszczony na liście stu najważniejszych amerykańskich filmów stulecia Amerykańkiego Instytutu Filmowego. T. E. LAwrence był też autorem smacznych aforyzmów. Powiedział na przykład kiedyś: „Wszyscy ludzie marzą, ale nie wszyscy jednakowo. Ci, którzy marzą nocą, w zakurzonych zakamarkach swoich umysłów, budzą się, by się przekonać, ze wszystko to była ułuda. Ale Ci, którzy marzą za dnia, są niebezpieczni, bo mogą snuć marzenia z otwartymi oczyma i sprawiać, że rzeczy się wydarzają.”. Innym razem napisał: „Motocykl z domieszką krwi jest lepszy od czegokolwiek, co jeździło po tej ziemi”. No właśnie… mniej znana twarz Lawrence’a to wielka miłość do motocykli. Kochał przede wszystkim jeden model – to brytyjski Brough Superior – zwany Rolls Roycem wśród motocykli.

Brough SuperiorBrough Superior, SS100, 1929 r.

Sam T.E. Lawrence był raczej niskiego wzrostu, dlatego też specjalnie dla niego montowano modele ze zmniejszonym tylnym kołem, by wygodniej mu się prowadziło ten motocykl. Miał po kolei aż siedem modeli tego motocykla – o wszystkich wyrażał się pieszczotliwie Boanerges („Synowie gromu” – tak Chrystus nazywał apostołów Jakuba i Jana). Co więcej, każdemu ze swoich motocykli nadawał osobne imię. Zawsze było to imię Georg połączone z kolejnym numerem. I tak jak na brytyjską arystokrację przystało, jego pierwszy Brouch Superior nazywał się Georg I, a ostatni Georg VII. Na tym ostatnim, w maju 1935 roku, wybrał się na przejażdżkę po swoim rodzinnym Cloud Hill w południowo – zachodniej Anglii. Miała to być jedna z ostatnich przejażdżek, bowiem specjaliści Brough Superior już szykowali dla niego Georga VIII. Jadąc, zobaczył nagle na drodze dwóch chłopców na rowerach. Gwałtownie skręcił kierownicą, próbując ich ominąć i wykonał klasycznych high side – przeleciał nad kierownicą rozbijając się o asfalt. W wypadku zniszczony został licznik prędkości – jego wskazówka zatrzymała się wskazując 160 km/h. Zmarł w tydzień później, w miejscowym szpitalu. Miał wówczas 46 lat. Dzisiaj jego dom w Cloud Hill zamieniono w dedykowane właśnie jego życiu muzeum, które podobno jest czynne do dnia dzisiejszego.

lawrenceSir Thomas Edward Lawrence na jednym ze swoich Georgów

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.