Stworzyć własną markę? Czemu nie? Cz. 2

Zanim przyszła przesyłka od Shahida spróbowałem sprawdzić jak to wszystko działa… No, dobra… Wynająłem profesjonalną agencję celną słusznie podejrzewając, że i tak na własną rękę nie dowiem się wszystkiego. Cwaniaki skasowali mnie, ale obiecali dopilnować wszystkich możliwych papierów. Jak się okazało później niespecjalnie im to wyszło, ale tak to już jest z agencjami. Dogadałem się ze Shahidem, że za dwie kurtki prototypowe (damską i męską) oraz za próbki skór (bo chciałem zdecydować z jakiej to ma być skóry) wyślę mu 300 Euro, co miało też pokryć koszty kuriera. Poszedłem do banku (bo do Pakistanu, jak się okazało, nie da się puścić przelewu elektronicznie z domu, bo to kraj o ryzyku terrorystycznym, więc każda kasa, która tam idzie jest podwójnie sprawdzana i trzeba się z niej nieźle wytłumaczyć). Ja nie miałem z tym problemu, bo dostałem fakturę, jak najbardziej prawidłową i honorowaną przez polskie prawo. Zatem na podstawie tej faktury w oddziale banku puściłem przelew. Trzy dni później na skypie dorwał mnie Shahid: „Czemu ty maj friend mnie biednego niechrześcijanina rżniesz na kasę?”. No jak to? Pytam, bo nie wiem o co kaman. Otóż Shahid pokazuje mi wydruk z przelewu i okazuje się, że z moich 300 euro dostał jakieś 180. Biegnę do banku i czarując bankową panią pytam co się stało. Dzięki jej uprzejmości śledzimy razem los mojej kasy. Co się okazuje? Z tych 120 brakujących Euro mój bank osobisty zwinął 30, a resztę jakiś, kurde, bank w Dubaju. Nic dziwnego, że takie bogate są! Okazało się bowiem, że wówczas żaden polski bank nie miał korespondencji (nie pamiętam czy to na pewno się tak nazywa) bezpośrednio z bankiem w Karaczi, wiec wszystkie przelewy musiały iść przez Dubaj. Shahid skumał co mu tłumaczę z tym dubajowskim zdzierstwem i postanowił mi jednak wysłać te prototypy bez dodatkowej opłaty.

W końcu przyszły… Hm… Jakbym miał coś powiedzieć o poczuciu estetyki Pakistańczyków, to musiałbym szczerze przyznać, że zdjęcia zamieszczane na portalu wiocha.pl to przy nich szczyt smaku. Nie dość, że kurtki spieprzyli tak dokumentnie, że gdyby je szyła nawalona krawcowa z płetwami zamiast rąk, to wyszłyby lepiej. „Daj se chopie spokój” powiedziała moja żona. No cóż… Nie dałem… Zrobiłem zdjęcia wszystkich możliwych elementów kurtek, opisałem każdy ich szczegół, bacząc by nie używać zbyt wysublimowanego angielskiego, bo chłopaki z Kaszmiru i tak nie zaczają o co mi chodzi. Do tego dobrałem próbki skór, spisałem wytyczne co do zamków, pulerów, taśm, metek i w całej reszty. Logo też mi się nie podobało – zły materiał, niedokładne wytłoczenie, w ogóle żenua.. I wziąłem im te uwagi wysłałem. Co więcej, nadmieniłem bezczelnie, że skoro spartolili dokładnie wszystko, to niech se nawet nie wyobrażają, że zapłacę choć centa za kolejne próbki. I kiedy już myślałem, że strzelą focha, powiedzieli jedynie: „Mr. Dżibs, nam się wydawało, że to są fajne kurtki. Ale skoro ty się nie znasz i chcesz niefajne, to my zrobimy tak, jak chcesz!”
Jakiś miesiąc później przyszły kolejne próbki kurtek. Znowu faktura, znowu konieczny wpis, że to próbki nieprzeznaczone na sprzedaż (bo inaczej trzeba bulnąć VAT od ich wartości) i w końcu otwieram paczkę. Patrzę, sprawdzam i oczom nie wierzę: kurtki są pierwsza klasa. Logo dokładnie tak jak chciałem, wszystkie wewnętrzne wykończenia zostały zrobione taśmą z naszym logotypem, podpinka wreszcie dobrze leży i nic z niej nie wystaje, zamki metalowe, protektory z certyfikatem, klamry chromowane, wywietrzniki tam, gdzie miały być… No i skóra: doskonałej jakości cowhide. Zdaje się, że zaczynam tworzyć własną markę. Ale… hm… Coś za dużo szczęścia na raz. Zawsze w takich wypadkach zaczynam podejrzewać, że coś jednak musi pójść nie tak…

cdn.

SONY DSCTo właśnie rozpakowałem z drugiej przesyłki Shahida: kurtka Motorway – model Chopper

SONY DSCoraz jej wersja damska z dodatkowymi wentylatorami na ramionach oraz wentylatorem na plecach
motorway_chopper_reklamaa tutaj męska kurtka Motorway Chopper z sesji reklamowej

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.