Prawdziwa legenda: WLA!

Dokładnie sto dziesięć lat temu (28 sierpnia 1903 r.) czterech gości: William Harley i Arthur, William i Walter Davidsonowie w szopie o wymiarach 3 na 4 metry złożyli pierwszy motocykl przeznaczony na sprzedaż. Był to Silent Grey Fellow z silnikiem o pojemności 410 cm. Bardziej przypominał rowerową ramę z przypiętym silnikiem, niż późniejsze motocykle. I tak powstała firma Harley Davidson. O ile o tym, że produkuje do dzisiaj legendarne motocykle już pisałem, to z okazji tej okrąglutkiej daty chciałem przypomnieć motocykl tej marki, który nie tylko jest niewątpliwie legendarny, ale który… w historii Polski odcisnął spore piętno. Mowa tu oczywiście o sławetnej WueLce. Motocykl ten znalazł się w Polsce za sprawą słynnego programu Lend-Lease uchwalonego przez amerykański senat 14 marca 1941 r. i podpisanego przez prezydenta Roosevelta. W ramach tego programu USA gwarantowało aliantom pożyczkę wojenną o wysokości 50,1 mld dolarów, co stanowiło 17% całkowitego budżetu wojennego Ameryki (na dzisiejszy pieniądz to mniej więcej 639 mld dolców). Oczywiście w ramach tej umowy kraje, które otrzymały pożyczkę (głównie w postaci sprzętu i wyposażenia armii) zobowiązywały się do jej zwrotu (oddania sprzętu) po wojnie, chyba że uległby on zniszczeniu w czasie działań wojennych. Jak się można domyślić nikt nigdy nikomu niczego nie oddał i tym sposobem po wojnie w wielu stodołach można było znaleźć poukrywane cacka. Wśród nich był też Harley Davidson WLA w wersji wojskowej. Do samego Związku Radzieckiego tą drogą trafiło 29 tys. tych maszyn.
A była to maszyna niezwykła. Motocykl ten wyszedł w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej i oliwkowej. Już wtedy posiadał tak powszechne dzisiaj przednie gmole. Silnik od spodu był osłonięty przez specjalną pancerną płytę. 750 cm silnik osiągał wówczas moc 23,5 kM. Posiadał specjalne przednie światło typu black out, dzięki któremu (system specjalnych soczewek) nie był widoczny w nocy, posiadał też specjalnie przygotowane bagażniki pod radiostację i skrzynki amunicji. Z przodu przewidziano skórzaną kaburę na maszynowy pistolet Thomsona o kalibrze 45. Do dzisiaj jest motocykl otoczony kultem – są nawet tacy maniacy, którzy specjalizują się w restaurowaniu tych maszyn. Ich cena często sięga 40 tys. zł.

I dwa filmiki. Na pierwszym widać dość dokładnie WLA z bliska:

Na drugim pan o dziwnym angielskim akcencie opowiada o tej prawdziwej legendzie i jego różnych funkcjach:

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.