Polerowanie chromów

W końcu trzeba podjąć ten drastyczny temat i odsłonić przed światem również i tę ciemną stronę motocyklizmu zwaną „polerowaniem chromów”. O co tu chodzi? Mianowicie o to, że wśród motocyklistów znajdują się i tacy, którzy uznają, że błysk wypucowanego do imentu motocykla jest tak samo ważny jak jeżdżenie na nim. A są nawet i tacy motocyklowi ekstremiści, dla których błysk ten jest najważniejszy. 

polera_chromKiedyś pewna znajoma, zajmująca się pośrednictwem w handlu nieruchomościami, opowiadała, jak to pewien kolo zrezygnował z zakupu domu wyłącznie dlatego, że prowadzi do niego kilkanaście metrów żwirowej ścieżki. A to z kolei budziło w nim niesmak, gdyż po przejechaniu tejże ścieżki jego motocykl będzie niechybnie zabrudzony (gość użył dużo bardziej dosadnego słowa). No, cóż – trzeba mieć nieźle zryty beret, by byle pyłek na moto decydował o własnym samopoczuciu.

Innym razem na jednym ze zlotów widziałem taką sytuację: jakiś złotowy młodzian przywieziony przez tatę na motocyklu dostał ambitne zadanie (zdaje się, że w wyniku jakiegoś zakładu) umycia motocykla jednego z bikerów. Umył, wyszorował i wyglancował. Po czym „zleceniodawca” postanowił sprawdzić wykonane dzieło i przejechał palcem po dość trudno dostępnym miejscu, gdzieś pod siodełkiem. Następnie triumfalnie pokazał zebranej gawiedzi brudny palec, demonstrując jak to się młodzian kiepsko wywiązał ze swego zadania. A były to czasy dawne, co oznacza, że pomysł na wkurzający i żenujący telewizyjny show „z perfekcyjną panią domu” wcale nie jest nowy. Bo cóż oznaczał ten karzący palec? Że motocykl nie został odpowiednio wypucowany! No i teraz mamy zagwozdkę polegającą na rozsądzeniu dylematu: czy motocykl jest czysty wtedy kiedy jest czysty wszędzie, czy też wtedy, kiedy jest czysty tylko tam, gdzie widać? Powyższy dylemat jest nierozstrzygalny, dlatego, że jest on związany nie tyle ze stanem faktycznym czystości motocykla, ale z tym co dzieje się w głowie motocyklisty. Przykładowo – jestem przekonany, że na moim motocyklu znajduje się wiele takich poukrywanych miejsc, które nigdy nie doświadczyły pucowania, co nie przeszkadza mi na nim jeździć. Co więcej, mam też pełną świadomość, że pucowanie chromów jest czynnością dającą efekt jedynie w krótkiej chwili czasu. Wystarczy, że ma się takie szczęścia jak ja: ilekroć w ostatnich tygodniach wracałem motocyklem z Warszawy do Katowic, tylekroć „waliło żabami z nieba”. Paradoksalnie, motocykl po 300 km deszczu nie jest czysty, a nawet jest bardziej uwalony niż można sobie wyobrazić. Takie doświadczenie jest jednak oczyszczające dla motocyklisty: widząc nazajutrz w garażu obraz nędzy i rozpaczy, od razu się człowiek orientuje, że polerowanie chromów to czynność raczej zbędna.

Chyba, że samo polerowanie chromów rozpatrujemy w kategoriach terapeutycznych, ale to już pewnie zupełnie inna opowieść.

Na zdjęciu zmyłka – uczestnik zlotu motocyklowego w Gravesend w UK (jak donosi motocyklowy portal Visordown) tak akuratnie wypolerował chromy, że zdjęcie przedniego koła jego motocykla obiegło internet w charakterze dowodu na to, że wymyślono już koła z niewidzialnymi szprychami. Otóż nie – póki co wymyślono szmatkę i gościa, który wypolerował chromy tak pięknie i dokładnie, że aż ich nie widać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Polerowanie chromów

  1. Thori pisze:

    Kurcze, no, wypadałoby umyć Vikinga 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.