Podnóżki czy może jednak podłogi?

Pamiętam jak kiedyś wybrałem się na motocyklową wycieczkę… zdaje się, że na Słowację, z kilkoma młodszymi kolegami motocyklistami. Co tu dużo kryć… Dużo młodszymi. Kilku z nich widziałem po raz pierwszy, oni mnie zresztą również. I w pewnym momencie na jakimś pitstopie, gdzie tankowaliśmy wachę oraz kawę, niechcący podsłuchałem jak jeden młodzian mówi zadziwiony do drugiego wskazując na mój motocykl: „Ty, patrz, on ma tam podłogi!”. Drugi nic nie odpowiedział, ale jego mina świadczyła za wszystko: „Jak można mieć tak zgredziolski motocykl, który zamiast podnóżków, ma jakieś takie płaskie coś… platformy jakieś czy co? Pewnie mu strasznie wygodnie (tu należy koniecznie wstawić ironię i sarkazm). Hm… No cóż tu począć – podłogi są rzeczywiście wygodne. Może i zgredziolskie, ale nie zamieniłbym ich na żadne podnóżki. W czasach bardziej durnej niż szumnej młodości pracowałem w teatrze. Żeby wszystko było jasne w charakterze biurwy, nie artysty. A ponieważ teatr był alternatywny, więc dorabiał na tzw. chałturach – na przykład chadzając na szczudłach na plenerowych imprezach ku uciesze dzieciorów i nawalonej gawiedzi. Oczywiście nawet każda biurwa dająca radę na szczudłach, była na wagę złota, bo im więcej komediantów, tym wyższa stawka. A ponieważ grosz mi nigdy nie śmierdział, nauczyłem się chodzić na szczudłach. Też miały podnóżki… Niemiłosiernie wbijające się w podeszwy stóp. Tak dokuczliwie, że nie dało się na tych patykach wytrzymać dłużej niż pół godziny. Zatem robiliśmy przerwy… Organizator biegał i krzyczał, że nie zapłaci… No to robiliśmy dłuższe przerwy… Sami rozumiecie: koszmar!

I teraz właściwie nie wiem czy podnóżki wrzynają mi się w stopy dlatego, że mam takie traumatyczne przeżycia z przeszłości, czy też dlatego, że jestem już starym zgredem, który za chwilę zamieni motonga na elektryczny chodzik. W sumie nie ma to najmniejszego znaczenia. Podłogi w motocyklu wydają mi się dzisiaj wyposażeniem podstawowym, bo kto powiedział, że motocyklowa adrenalina, poczucie wolności i niepowtarzalnego piękna koniecznie musi być związane z jakimś motocyklowym dyskomfortem?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Podnóżki czy może jednak podłogi?

  1. Potf pisze:

    Spoko, ja pewnie też się przesiądę na podłogi… jak już będę taki stary 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.