Odcinanie kuponów od… Che Guevary

Syn Che Guevary – Ernesto, założył ciekawy biznes. Otóż oferuje motocyklowe wycieczki po Kubie. Oczywiste tu jest nawiązanie do słynnej podróży jego ojca, którą ten odbył na motocyklu Norton 500 przez Argentynę. Na pamiątkę właśnie tego wydarzenia firma Ernesto nazywa się „La Poderosa Tours„.

che

Ernesto Guevara ze swoim motocyklem

Wycieczki organizowane są w dwóch wersjach: 6-dniowej z noclegami w Hawanie, Santa Clara, Trinidadzie, Toppes de Collantes i Cienfuegos oraz 9-dniowej z dodatkowymi noclegami w Claro Santa Maria i Las Terrazas.  Wszystkie noclegi w pięciogwiazdkowych hotelach. Po drodze trochę atrakcji, jak na przykład popołudniowe pływanie z delfinami.
Ale oczywiście główną atrakcją są motocykle – flota (jak ją nazywa Ernesto) złożona jest z kilkunastu motocykli, ale oparta jedynie na dwóch modelach HD:  Touring FLHS Street Glide i Dyn FXDWG Wide Glide. W ekipie organizatorów, oprócz samego Ernesto, znajduje się jeszcze przewodnik oraz motocyklowy mechanik – w razie czego. Sam syn Che Guevary ma motocyklową smykałkę od wielu lat. Zaczęło się od dłubania przy Panheadzie i tak mu zostało. Ale, jak widać, smykałka do motocykli to nie jedyna pasja Ernesto – drugą jest zarabianie kasiory. Co mu, zdaje się, całkiem nieźle idzie, bo proponowane przez niego wycieczki tanie nie są.

Kosztują odpowiednio: 6-dniowa 3700$, jeśli zgadzasz się dzielić z kimś hotelowy pokój i 4200$ jeśli nie, zaś 9-dniowa odpowiednio 5300$ i 5800$. Koszty obejmują noclegi, pełne wyżywienie, atrakcje i ubezpieczenie dla motocyklisty. Nie obejmują jednak benzyny ani lotu na Kubę. Co więcej, należy mieć własny kask, co akurat nie dziwi. Najzabawniejsze jednak jest to, że przez całą drogę ekipie towarzyszy… śmigłowiec. Czyli wypas po pachy. Jeśli przeliczymy koszty na złotówki i dodamy przelot (najtańszy znalazłem za 2300 zł) to za 6-dniową wycieczkę musimy zabulić ok 14 tys. zł. I teraz dopiero widać czy Ernesto ma większą smykałkę do motocykli, czy do kasy:-)

Przypomniała mi się właśnie opowieść (o której już kiedyś pisałem) pewnego zaprzyjaźnionego i byłego już mechanika pewnej znanej motocyklowej marki. Otóż swego czasu klienci tego salonu wybrali się na zlot tejże marki do Barcelony. Wyprawa polegała na tym, że goście lecieli samolotem, a ich motocykle (wraz z dwoma mechanikami) tirem. Po czym spotkali się na 100 km przed zlotem, przebrali w skóry, dosiedli maszyn i pojechali na zlot. Drogę powrotną zaliczyli dokładnie tak samo. Znaczy się: motocyklizm, że hej!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Odcinanie kuponów od… Che Guevary

  1. Mateusz pisze:

    No to trzeba powiedzieć, że sensu w tym nie widzę 🙂 ceny na kubie są na tyle niskie, że wydaję mi się bardziej opłacalnym dojechanie tam i kupienie swojego motocyklu 🙂 haha. Mają ludzie pomysły na biznes! pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.