Największy motocykl na świecie

Jakie motocykle lubisz najbardziej? – słyszę czasem takie pytanie i nie mam wątpliwości jakiej udzielić odpowiedzi. Otóż najbardziej lubię motocykle duże. Bo motocykl musi być duży, żeby był fajny i żeby się go fajnie prowadziło, żeby siedział na ulicy rozłożyście i bezpiecznie, jak rozkraczona żaba. Musi mieć sporą moc i duże gabaryty, żeby dodatkowo było bezpiecznie. Takiego mam akurat motocyklowego jobla. Drugie moje motocyklowe wariactwo to spannering, czyli garażowa motocyklowa dłubanina. I teraz kiedy połączyć te dwa odpały wychodzi na to, że w najbliższą zimę należałoby zamknąć się w garażu i zbudować jakiś naprawdę duży motorek. I tutaj, drodzy motocykliści, pojawiło się pytanie z kogo należy brać przykład?  Otóż jest absolutny, ogólnoświatowy mistrz w tej branży. Gość nazywa się Fabio Reggiani i tak dzielnie dłubał w garażu, że wydłubał rekord Guinnessa, za największy motocykl na świecie… i to na chodzie!

fabioBudowa tego motocykla zajęła mu siedem miesięcy, a bohaterskiemu Fabio towarzyszyło jeszcze siedmiu podobnych jemu wariatów. Motocykl ma wysokość 5,1 m (mierzoną od podłoża do najwyższego punktu kierownicy), długość 10,03 m i szerokość 2,5 m. Cała ta zabaweczka waży raptem 5 ton i jest napędzana potężną 5,7 L V8 o mocy 280 KM. Posiada czterobiegową skrzynię biegów – z trzema biegami do przodu i jednym do tyłu. Niestety, sterowany jest za pomocą specjalnego panelu w siodle, gdyż Fabio ma za krótkie ręce żeby dosięgnąć kierownicy, ale co najważniejsze – potrafi się poruszać bez podpórek. Jednak 32 – letni włoski konstruktor tego potwora postanowił zamontować przy tylnym kole dodatkowe stabilizujące kółka, bo jak sam mówi, gdyby motocykl zaliczył glebę to po pierwsze było by go trudno podnieść, po drugie zaś mógłby się przecież porysować.

Wyczyn Fabia został oficjalnie zatwierdzony przez komisję Guinness Book of Records, która we wrześniu tego roku ogłosiła listę wszystkich zatwierdzonych rekordów do publikacji w wydaniu „Księgi Rekordów” w 2014 r. A zatem klękajcie narody i podziwiajcie, a jest co…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.