Moto-, rowero- czy biegomikołaje?

W Trójmieście, czyli tam, gdzie rozpoczęła się tradycja organizowania tzw. Motomikołajów, właśnie pojawił się wokół tej imprezy kwas. Oto bowiem organizatorzy postanowili „odświeżyć” event, dołączając w tym roku do przebranych za Mikołajów motocyklistów jeszcze rowerzystów i biegaczy. Chodzi podobno o to, żeby się imprezka rozwijała i przynosiła więcej fanu niż dotychczas. Niesnaski zaczęły się od ustalenia daty imprezy – 15 grudnia. Oczywiście głosy przeciwne argumentują słusznie, że im dalej w las tym, więcej drzew, czyli w tym wypadku im dalej w kalendarz, tym większe prawdopodobieństwo śniegu, więc dla motocyklistów gorzej. Ale to w sumie nie jest chyba (przynajmniej moim zdaniem) największy problem. Problem bowiem w tym czy „Mikołaje na motocyklach” po tych zmianach pozostaną jeszcze „na motocyklach”? Naprawdę nie mam nic do biegaczy ani rowerzystów – sam biegam regularnie i również regularnie jeżdżę rowerem, więc było, nie było, ośmielam się reprezentować te trzy grupy jednocześnie. Uważam jednak, że dokooptowując do tej akcji rowerzystów i biegaczy, trochę gubi się jej pierwotny sens. Sam kilka razy brałem udział w Motomikołajach i jednym z podstawowych sensów tej akcji jest uciecha obdarowywanych dzieciaków z tego, że mimo zazwyczaj kiepskiej pogody, przyjechali do nich motocykliści. Że mogą sobie z motocyklistami zrobić zdjęcie, że mogą dotknąć i posiedzieć na motocyklach i że mogą właśnie dla motocyklistów przygotować i zaprezentować swój artystyczny program. Bo wypadałoby przypomnieć prawdziwy cel tej imprezy. Otóż nie jest nim medialnie atrakcyjna parada motocykli prowadzonych przez motocyklistów przebranych za Mikołaja. Sensem tej imprezy jest niesienie pomocy dzieciom z Domów Dziecka, organizowanie dla nich zbiórki kasy i zabawek. Jest przypomnienie światu, że istnieją i że naszym społecznym obowiązkiem jest niesienie im pomocy, zainteresowanie ich losem i obudzenie w drugim człowieku wrażliwości na to zainteresowanie. To po to do jasnej cholery wsiadamy po zimnicy na motocykle i śmigamy kilkanaście godzin po mrozie, gołoledzi i innych atrakcjach. A nie po to, żeby pani ładna z telewizji „Zadupie Extra” mogła przyjechać z kamerzystą i podtykając mikrofon pod nos motocykliście zapytać go kto mu uszył tak dużą mikołajową czapkę, że udało się ją naciągnąć na kask.
Mikołaje na motocyklach to impreza mająca kruszyć serca. I kruszy, czego sam nieraz bylem światkiem, wyjeżdżając wczesnym, szarym świtem w mikołajowym stroju i widząc jak przechodnie machają i cieszą się na mój widok. I nawet jak kilku z nich zastanawiało się „co za głupek się przebrał za Mikołaja na motocyklu”, to szybko się dowiadywali co to za akcja i jaki jest jest prawdziwy cel. A zatem to nie wielki uliczny show jest tutaj najważniejszy. Najważniejsze jest to, by pokazać, że skoro duzi, brodaci i obleczeni w skóry faceci nie zapominają o dzieciach z Domu Dziecka i chce im się odpalać maszyny w grudniu, to warto się zastanowić czy aby każdy czasem nie powinien się zainteresować tymi, którzy potrzebują pomocy.
Powie ktoś w tym miejscu, że przecież dołączenie biegaczy i rowerzystów to właśnie zaproszenie do tego, by inni zaczynali również myśleć o potrzebujących. Otóż niestety nie. Bo to przede wszystkim pomysł, który ma „odświeżyć formułę” i „uatrakcyjnić wydarzenie”. Ja bym wolał, żeby biegacze znaleźli inny dzień w roku i zorganizowali w tym dniu ogólnopolską akcję charytatywną biegnąc i zbierając kasę dla potrzebujących. To samo rowerzyści, piekarze, kominiarze i płetwonurkowie. Bo w tym kraju mamy potrzebujących bez liku, którzy – jak sama nazwa wskazuje – potrzebują pomocy, a nie telewizyjnego spektaklu w świetle kamer i jupiterów. To zaś „rozszerzenie formuły” proponowane w Trójmieście docelowo spowoduje jedynie, że spora część motocyklistów powie: „E… to już nie moja impreza”. A to najgorsze, co może się temu przedsięwzięciu przydarzyć!

mmTo była sroga zima:-) Ja na Motomikołajach 2010

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.