Mistrzowie prostej…

Kiedyś na jednym z motocyklowych zlotów naszą kolumnę złożoną z kilkudziesięciu Hond Shadow mijał dziarski nastolatek na swoim jakimś plastikowym czymś. Ubrany był z wielką motocyklową gracją – w kwieciste majtasy i klapki. Przejechał, zobaczył trochę prawdziwych motocykli, zawrócił i przejeżdżając obok naszej kolumny postawił swój motorek na tylnym kole. Znaczy się zaszpanował. Jak to na wsi… Odjechał ku swej zagrodzie szczęśliwy, że pokazał nam starym zgredom na chromowanych lamerskich motorkach swoją klasę. Szkoda, że nie mógł usłyszeć komentarzy na swój temat jeszcze tego samego dnia przy wieczornym grilu i piwie. Z pewnością nie miałby już takiego dobrego humoru. Takich miśków zwykliśmy nazywać mistrzami prostej. Bo kiedy droga prosta piłują swoje szlifierki na maksa, kiedy zaś pojawia się zakręt to… tutaj już niestety hamują z pełnymi spodniami. Widziałem takich gości ostatnio jak zjeżdżali (a właściwie usiłowali zjechać) z Równicy, pomiędzy Wisłą i Szczyrkiem. Stroma droga w dół wije się tam pięknymi winklami. Niestety trzech bohaterów na swoich plastikowych rumakach tamowało cały ruch, ponieważ… po prostu nie potrafili zakręcać. Kiedy na jednym z zakrętów ich wyprzedziłem motocyklem obładowanym bagażami i z żoną na tylnym siedzeniu (czyli w wersji w ich mniemaniu maksymalnie zgredziolsko emerytalnej) byli nieco zdziwieni.

I im właśnie dedykuję niniejszy filmik z udziałem motocyklowej japońskiej policji. Oczywiście ku pokrzepieniu serc…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Mistrzowie prostej…

  1. Marek SJZ pisze:

    Hehehe , jak bym opis o sobie czytał. Ja tak latam….. bo jeżdżę jak umiem. Nie umiem szybko w zakret schodzić to zwalniam. Ale dopiero ok 3000 km nawinełem…

  2. Maciek pisze:

    Bardzo fajnie sie czyta wszystkie twoje wpisy… Podobnie jestem motocyklista z krwi i kosci… Jednak irytuje mnie jedna kwestia… Mianowicie to jak odnosisz sie do motocykli sportowych badz sportowo turystycznych zwanych tak jak tu plastikowym nie wiadomo czyms… To bledne rozumowanie i chyba nie przystoi czlowiekowi z takim doswiadczeniem… Motocykle sportowe to tez motocykle… Do tego o wiele bardziej zaawansowane technicznie niz kazde inne… Wspomniany plastik tez calkiem niezle spelnia swoja funkcje… nie wszyscy musza walczyc z wiatrem gdy mozna sie skupic na innych o niebo przyjemniejszych sprawach w czasie jazdy.. Nie mozna tez uogolniac ze jak ktos jezdzi motocyklem z plastikowymi owiewkami to jest ze wsi… nie majac nic do ludzi ze wsi oczywiscie… Sory za ton wypowiedzi ale troche to nie tak…

    • Misiek GL1800 pisze:

      Kolego Maćku, przeczytaj dokładnie i ze zrozumieniem teks przewodni i z pewnością zrozumiesz że intencja BigBikera nie było uszczuplanie zalet plastikiem obudowanych szlifierek 😉
      Autor „piętnuje” buractwo i brak umiejętności sporej części grona szeroko pojętych motocyklistów.
      Dokładnie na tym samym odcinku drogi pod koniec października zweryfikowałem umiejętności grupki moich znajomków na takich moto. Pomimo że teoretycznie i praktycznie takie motocykle prowadzi się w winklach o niebo lepiej niż ciężkie krążowniki sporo ich właścicieli (o jeźdźcach plastików piszę) tego po prostu nie potrafi. Na prostej nie trzeba umiejętności żeby odkręcić manetkę. Winkielki doprowadziły do tego że już na tym krótkim sumarycznie odcinku na moim kredensie odskoczyłem do przodu o ładnych kilka minut. A nie jestem jakoś baaardzo doświadczony :)))

  3. Big Biker pisze:

    Maciek, nie mam nic przeciwko motocyklom sportowym. Dzięki za inspirację! Wyjaśnię to w jutrzejszym wpisie. Pozdrawiam:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.