Krótki kurs motocyklizmu: spannering

Trudne słowo. Spannering. Kiedy przeszukać net – nie ma go zbyt wiele. Można je znaleść w ogłoszeniach typu: „New in town, need spannering help!” Sławetny Urban Dictonary podaje następujące wyjaśnienie: „any form of mechanical work on a vehicle, be it a bicycle, motorcycle, car or even a lawnmower” oraz przykładowy dialog: ” – what did you do at the weekend? – I spent all weekend in the garage spannering”. I tak oto dowiedzieliśmy, że planując weekendowo – garażową ceremonię grzebania przy motorku, uprawiamy spannering właśnie. Przyszło mi to do głowy akurat dzisiaj, ponieważ właśnie na popołudnie zaplanowałem sesję spanneringową (och jak pięknie to brzmi, prawda?). Naładowałem iPoda, baterie do „kółeczka” które go nagłaśnia też, mam już spakowany kufel i czteropak niepasteryzowanego oraz wytyczone zadanie: polerka motocyklowej szyby poharatanej rysami w mojej przygodzie pod węgierskim Tokayem. Szyba zdjęta, rozebrana z blach i uchwytów, przyczepiona do warsztatowego stołu i już przeszlifowana na matowo. Dzisiaj polerka przy pomocy szlifierki mimośrodowej, płynu polerskiego do pleksi i wełnianych nakładek szlifierskich. I to w zasadzie wszystko… Plus jedna, wydawałoby się mało istotna rzecz, ale często dla poza bikerskiego świata zupełnie niezrozumiała. Jak się można cieszyć na spędzenie samotnie kilku godzin w garażu? Przecież nie ma nawet do kogo gęby otworzyć. Otóż nie dość, że się można cieszyć, to jeszcze po tygodniu pracy takiego weekendu (czyli spanneringu) nie można się wręcz doczekać. Nie wiem tak naprawdę w czym rzecz. Czy to magia motocykli w ogóle? To, że mają duszę i cząstką tej duszy się z nami dzielą, kiedy jesteśmy w pobliżu? A może to jakaś dziwna więź – coś co powstaje na drodze, w pokonywaniu winkli, w integracji ciała motocyklisty z maszyną, która stanowi tego ciała przedłużenie? I potem ta więź przeradza się w przyjaźń. Fragmenty motocykla przestają być jedynie kawałkami metalu, stają się spójną kompozycją czegoś więcej. Jakiejś takiej niezwykłej symbiozy. Przecież wielu motocyklistów (gdyby tylko to było w ich przypadku możliwe) trzymałoby swoje maszyny nie w garażu, ale w sypialni, by po przebudzeniu, w pierwszej kolejności dotknąć wzrokiem przedmiot swojego kultu. Znacie innych pasjonatów, którzy podobną atencją obdarzaliby swoje samochody, motorówki czy rowery? Może dzieje się tak dlatego, że motocykl jest niesforną maszyną. Może cię zabić, może ci też uratować życie. Przypomina trochę hinduską pranajamę – technikę oddechową, która wielu ludzi sprowadziła na skraj obłędu i która – rozsądnie i umiejętnie stosowana, doprowadziła innych do oświecenia. W motocyklu jest trochę z ujarzmionej, ale wciąż narowistej i nieprzewidywalnej bestii. Jazda na nim to jak wyjście z tygrysem na smyczy na spacer. Nigdy nie wiadomo czym taki spacerek może się zakończyć. Ale to też nie tylko adrenalina, to też siła grawitacyjna godna czarnej dziury. Coś, co wciąga bez końca, coś w czym można się zatracić, zgubić poczucie czasu. Utknąć w tym na całe życie. I między innymi właśnie dlatego uprawiamy spannering.  Cieszy nas to zajęcie niewyobrażalnie.szyba W oczekiwaniu na dzisiejszy spannering…

szyba_02i po wstępnej polerce…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.