Chcesz jeździć naprawdę szybko? Naucz się najpierw wolno…

Szybka jazda, wbrew pozorom, nie jest w cale aż taka trudna. Ot, odkręcamy manetkę i rura. Się uda albo nie… Się przeżyje albo będą cię zdrapywali żyletkami z asfaltu. Jednym słowem wypas, adrenalina i żaden problem. Ale problem zaczyna się wtedy, kiedy trzeba coś na motocyklu zrobić powoli, a dobrze. Na przykład zakręcić tak, żeby nie wypaść z namalowanej na asfalcie ósemki. Albo tak złożyć maszynę, żeby się zmieścić pomiędzy złośliwie ułożonymi przez instruktora drogowymi słupkami. Wziąłem raz udział w kursie doskonalenia motocyklowej jazdy. Przyszedł kolo, uśmiechnął się od ucha do ucha i poustawiał słupki w ósemkę. „Chyba cię powaliło” – odpowiedzieli właściciele dużych cruiserów (w tym ja) z pełnym przekonaniem, że tak ciasno da się zrobić ósemkę tylko i wyłącznie na małym crossie czy enduro (ja obstawiałem jeszcze skuter mojej żony), ale na w miarę przyzwoicie dużym motocyklu nie ma szans. Na co kolo wsiadł na największego cruisera, który był pod ręką i machnął tę ciasną ósemkę za pierwszym razem, zatrzymawszy swój denerwujący uśmiech na ustach. No cóż… lekcja jest lekcją. Nie ma się co zastanawiać, tylko w długie, zimowe wieczory do poduszki zapodać sobie lekturę „Motocyklisty doskonałego”, a jak tylko aura pozwoli, szurać na pusty parking i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć…

A jest takie jedno ćwiczenie, którego nawet podstawowe opanowanie pozwala na spore zwiększenie motocyklowych umiejętności. Z pozoru wydaje się ono bardzo proste i nie potrzeba doń żadnych słupków czy malunków na jezdni. Ustawiamy motocykl tak, żeby mieć przed sobą kilkadziesiąt metrów wolnej przestrzeni w linii prostej i używając tylko pierwszego biegu ruszamy. Po przejechaniu około dwóch metrów staramy się zatrzymać motocykl (sprzęgło i hampel) tak, by na ułamek sekundy stanął w miejscu, bez potrzeby podparcia. Jak już staje i właśnie ma się przewrócić, zapobiegamy tej wywrotce, dodając gazu i przejeżdżając kolejne dwa metry, do kolejnego zatrzymania. Wydaje się łatwe? Spróbujcie… Wbrew bowiem pozorom wolna jazda na motocyklu jest naprawdę trudna, ale opanowanie jej w stopniu podstawowym jest w stanie nauczyć nas bardzo wiele, bo przecież panowanie nad balansowaniem czy przechyłem motocykla w każdej sytuacji, to bezcenna umiejętność. Istnieją oczywiście sposoby i ćwiczenia na to, by się tej trudnej sztuki nauczyć.
wolna_jazda_palladinoJednym z takich ćwiczeń jest propozycja Jerrego „Motormana” Palladino. Byłego amerykańskiego policjanta, który w swojej szkole „Ride like a pro” przećwiczył już naprawdę wielu policjantów motocyklistów. „The Motorman” ma ciekawy sposób pokonywania motocyklowego strachu – otóż uważa, że wszelkie motocyklowe tricki można sobie najpierw (dla zrozumienia techniki i spokoju ducha) przećwiczyć na rowerze. Poniżej zamieszczam jedną z filmowych porad Jerrego – akurat dotyczącą jednego ze sposobów na naukę wolnej jazdy z wykorzystaniem tzw. efektu martwego ciągu. Oczywiście jak w każdym ćwiczeniu, co za dużo, to niezdrowo, bo częste korzystanie z tej techniki powoduje ceramizację okładzin hamulcowych, ale z drugiej strony ta umiejętność może być bardzo przydatna w zakrętach – stabilizuje motocykl (kompresuje – ściska – zawieszenie zmniejszając bujanie). Tym razem tłumaczyłem razem z „Potforem”:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.