Bogaci się bogacą, biedni biednieją…

Właśnie portal scigacz.pl opublikował raport sprzedaży nowych i używanych motocykli za pierwsze półrocze 2013 roku. Tak źle jeszcze, niestety, nie było. Po pierwsze, urosła liczba kupowanych używek względem motocykli nowych, co oczywiście uderza nie tylko w producentów, ale też dealerów motocykli. Z drugiej strony, znika „klasa średnia” – w miarę dobrze sprzedają się pojemności poniżej 125 cm3 oraz powyżej 750 cm3, przy czym w tej ostatniej klasie zaczyna królować BMW. To z kolei oznacza, że część bikersów po prostu przesiadła się na motocykle terenowe i dotyczy to tych, którzy naprawdę mają kasę. Wszyscy przecież wiemy, że te beemki to masakryczny wydatek. Nie dość, że nawet leciwe kosztują majątek, to jeszcze kupienie do nich odpowiedniego osprzętu często przekracza możliwości przeciętnego motocyklisty. Wystarczy porównać w motocyklowym katalogu koszt np. kufrów do BMW R1200 z kuframi do, na przykład, Yamahy FJR, a sprawa wyda się oczywista. A zatem ci, którzy – jak wskazuje opublikowany raport – kupili BMW wydali na nie sporo kasy, bo nie dość, że wzrost sprzedaży tej marki wśród motocykli nowych to aż 37% w stosunku do analogicznego okresu z poprzedniego roku, to jeszcze dotyczy to głównie dwóch raportowanych motocyklowych klas: tourist (wzrost o 19,1%) i on/off (wzrost aż o 38,2%). Ciekawe jest to, że akurat tego przyrostu na drodze nie specjalnie widać – czyżby po zakupie te nowe, wypasione BMW trafiały od razu do garaży i czekały na lepsze czasy?

W klasie chopper-cruiser zaczął królować Harley Davidson, którego sprzedaż w segmencie motocykli nowych wzrosła w porównaniu z poprzednim rokiem aż o 44,6%. I tego też specjalnie na drodze nie widać, co jest akurat nie aż takie trudne do wytłumaczenia. W moim bowiem przekonaniu nowego Harleya z salonu rzadko kiedy kupuje doświadczony motocyklista. Czyni to raczej biznesmen, którego na to po pierwsze stać, a po drugie, który raczej nie dysponuje  nieskończonymi pokładami wolnego czasu. Raczej zaiwania „na swoim” albo w korpo i nowiutkiego Harleya dosiądzie maksymalnie raz w tygodniu i to przy dużej dozie biznesowego szczęścia.

Ciekawie też zachowuje się sprzedaż Hondy. Do tej pory był to najbardziej popularny motocykl na polskich drogach. Po pierwsze dlatego, że w tym akurat przypadku stosunek jakości do ceny był najbardziej korzystny. Hondy nawet wśród mechaników mają opinię najbardziej bezawaryjnych motocykli na rynku – w co akurat mnie i zaprzyjaźnionemu „Potfurowi” trudno uwierzyć, gdyż poprzedniej zimy w garażu nie robiliśmy nic innego, tylko wyciągaliśmy silniki na przemian raz z mojej Hondy, raz z jego. Drugim powodem popularności marki był zapewne szeroki wachlarz oferty w każdej motocyklowej klasie. Również w motocyklach o małych pojemnościach, gdzie np HD czy BMW w ogóle nie istnieje. Tymczasem jednak Honda u nas dostaje mocno po tyłku – sprzedaż tej marki leci na łeb na szyję. O ile notuje dobry wynik w pojemnościach od 250 cm3 do 500 cm3, to już w tych wyższych jest masakra: w klasie wyższej straciła 13,9%, natomiast w klasie powyżej 750 cm3 w raporcie w ogóle nie jest brana pod uwagę, co oznacza, że sprzedaż jest kompletnie znikoma. Dla przykładu spadek sprzedaży nowych Hond w odpowiednich klasach wygląda następująco: big scouter -57,8%, sport -50%, super sport – 28,7%, tourist -3,8%.

Kryzys, panie dzieju, że hej. Bogatym jak zwykle się krzywda nie dzieje, zaś klasa średnia znika w drastycznym tempie, zasilając szeregi biedoty. To przerażające…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bogaci się bogacą, biedni biednieją…

  1. Potf pisze:

    Po pierwsze, to co działo się w garażu to wymiana części eksploatacyjnych. Moją skrzynię pomijam miłosiernym milczeniem 😉
    Jeśli chodzi o wzrost sprzedaży BMW, to wydaje mi się, że chyba po prostu doszła do nas moda na tego typu sprzęty. Z moich obserwacji wynika, że doświadczeni raczej kupują używki, bo wiedzą, że ten sprzęt prędzej czy później będzie leżał. Nówki chyba w większości kupowane są przez ludzi, mają kasę i nieco mniejsze pojęcie (no bo kto im zabroni) i lanserów, którzy zauważyli spadek akcji ścigów na deptakach 😉
    Turystyka motocyklowa staje się „tap” i będzie coraz większy wysyp odpowiedników narciarzy siedzących w schroniskach z Nordicami o przebiegu 7 metrów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.