Art of motorcycle. Czy motocykle i sztuka to rzeczywiście dwa odległe bieguny?

Motocyklowym tatuażom do dzieł sztuki niestety daleko, nad czym zresztą pastwiłem się w poprzednim wpisie. Później pomyślałem sobie, że warto by sprawdzić czy motocyklowe motywy skazane są jedynie na cepeliowski kicz, czy też może ktoś, gdzieś na świecie dojrzał w motocyklizmie choć odrobinę czegoś ambitniejszego. Czegoś, co pozwoliłoby motocyklom wyjść poza ciasne ramy sztuki niskiej, plebejskiej, kolorowo naiwnej i przyozdobionej mieniącymi się ćwiekami i chociaż na chwilę zaiskrzyć w tzw. sztuce wysokiej. Na początku od razu się załamałem, ponieważ po zapytaniu googlowego wujka o frazę „famous motorcycle artist” okazało się, że najwięcej trafień zalicza nazwisko Davida Manna. Prawdę powiedziawszy wcześniej bałem się, że właśnie to nazwisko wyskoczy… I wyskoczyło. Nie żebym nie cenił twórczości Davida Manna, ale przy całym szacunku dla zachwytu, którym darzy go Ameryka, tak jakoś… No, jak zachwyca, jak nie zachwyca. Rozumiem, że jego ilustracje i grafiki wpisywały się doskonale w popkulturową, amerykańską potrzebę, czasem nawet alegorycznego opowiadania rzeczywistości… Ale czy widząc na ścianie jakiegoś motocyklowego pubu rysunki Manna bylibyśmy pewni co do tego, że nie narysował ich szwagier właściciela zatrudniony za flaszkę whisky i przeterminowane chipsy? A ponieważ znałem wcześniej trochę jego twórczości – właśnie dlatego się bałem, że z wujka Googla wyskoczy właśnie on. Ale spójrzcie sami:

bikers-towing-a-jalopy-by-david-mannMotocykliści holują gruchota, David Mann

Ale na szczęście to nie jest jedyny przykład motocyklowych motywów w sztuce. Wprawdzie pozostajemy w kręgach pop-artu, ale za to sięgamy wyżyn tego nurtu w sztuce. Okazuje się bowiem, że jest inny Amerykanin i to ten, który zdaje się w ogóle pop – art wymyślił. Oczywiście wszyscy znamy jego kolorowe twarze Marylin Monroe czy puszki z zupą pomidorową. Ale są też dzieła Andy Warhola mniej znane, za to dzisiaj bardzo cenne. Otóż na rok przed śmiercią wykonał grafikę zwaną Mineola Motorcycle, przedstawiającą cruisera oraz napis „we ship worldwide credit cards accepted”. Niby nic… Tyle, że w na aukcji zorganizowanej przez sławetny dom aukcyjny Philips, 13 listopada 2009 roku, dwie wersje tych grafik (pozytyw i negatyw) o numerach PA.10.127 i PA.10.119 sprzedały się za 218,5 tys. dolców. Przy takiej kosmicznej cenie warto looknąć co to za grafiki, nie?

mineolaMineola Motorcycle, Andy Warhol 1985- 1986

Okazuje się, że „sztuka motocyklowa” zawładnęła wyobraźnią większej ilości osób. Otóż w przez trzy miesiące, pod koniec 1998 r., w nowojorskim Muzeum Guggenheima można było zwiedzać wystawę „Art of motorcycle”. Zaprezentowano na niej 114 motocykli, które zdaniem organizatorów wniosły największy wkład w sztukę projektowania, ale również w historię motocyklizmu. Oczywiście, jak się można było spodziewać, od razu podniosły się głosy oburzonych. Oskarżano Muzeum Guggenheima o nadmierny populizm i organizowanie wystawy pod sponsorów (jakby to było coś dziwnego!). Ale co jest najbardziej znamienne – wystawa ta osiągnęła rekordową frekwencję w całej historii tego muzeum. Frekwencja ta była aż 0 45% wyższa od przeciętnej. Co więcej, dzisiaj uważa się, że właśnie zorganizowanie tej wystawy w Guggenheimie zapoczątkowało nowe myślenie w muzealnictwie i przyczyniło się do opracowania nowych wytycznych wystaw przez amerykańskie Stowarzyszenie Dyrektorów Muzeów Sztuki.

Na koniec pozwolę sobie przedstawić światełko w tunelu. Coś, co mogłoby zaświadczać, że nie tylko motocykl, jego konstrukcja i projekt mogą być uznawane za sztukę samą w sobie, ale że wykorzystanie motocykla w sztuce może być możliwe i (przynajmniej dla mnie) naprawdę godne poświęcenia chwili uwagi. Wiem oczywiście, że takich przykładów jest więcej, ale ten jeden naprawdę wydaje mi się zachwycający. Oto tajlandzki artysta Roongrojna Sangwongprisarn specjalizuje się w tworzeniu dzieł sztuki z recyclingowanych części starych maszyn i samochodów. Jedną z jego prac jest motocykl… dość dziwny. Ale czyż nie piękny?

pb-110727-motorcycle-art-eg.photoblog900Roongrojna Sangwongprisarn pompuje tylne koło w swojej „pracy”

Oczywiście tak „dziwaczna” sztuka nie mogła przejść nie zauważona. Jej powstanie odnotowały nawet polskie media. Magazyn „CKM” odnotował nawet, że pewien 54 letni Tajlandczyk zrobił se motocykl, by nim straszyć na ulicach Bangkoku. Nie dopisali tylko informacji o tym, w jak znakomitej cenie są jego prace i jak je sprzedaje na światowych aukcjach na tzw. „pniu”. Mniejsza zresztą o rzetelność informacji w medialnej papce. Istotne jest coś innego: czy tzw. „sztuka wysoka” polubi wreszcie motocyklizm?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.